Jun 30, 2013

WIELKI GATSBY

Wielki Gatsby już schodzi z ekranów, a ja dopiero o nim piszę. Niestety, czasu było ostatnio mało, a tej produkcji po prostu nie mogłam opisać w pięć minut. To była dla mnie wyjątkowa premiera. Niewiele jest filmów, na które czekałam tak długo, a to oczekiwanie było wręcz ekscytujące.
Trudno jest mi więc ocenić Wielkiego Gatsby'ego obiektywnie. Mam wrażenie, że nawet jeśli produkcja Baza Luhrmanna okazała się totalną klapą, mogłabym tego nie zauważyć. Książka, którą zekranizował jest dla mnie zbyt ważna i zbyt dużo miejsca zajęła w moim sercu już po przeczytaniu pierwszych stron. Przyznaję, uległam czarowi lat dwudziestych i wcale tego nie żałuję!
W filmie były jednak minusy, które nie przeszkadzałyby mi w każdym innym filmie. Zwróciłam na nie jednak uwagę, bo z Wielkim Gatsbym jestem związana emocjonalnie. Jednym z elementów, które nie przypadły mi do gustu była gra Carey Mulligam, podobno jednej z najlepszych aktorek m młodego pokolenia. Daisy Fitzgeralda to niewiedząca czego chce, a z drugiej strony świadoma wpływu jaki ma na mężczyzn, marzycielka. Mulligam zrobiła z niej natomiast rozchwianą emocjonalnie, zagubioną i wystraszoną dziewczynę. W scenie, którą najbardziej zapamiętałam z zwiastunu pojawia się właśnie Daisy. Kiedy z ust Nicka, jej kuzyna i filmowego narratora pada nazwisko Gatsby, Daisy zszokowana pyta: What Gatsby? Ale szok w jej wykonaniu to szeroko otwarte, zagubione oczy i głupkowato rozdziawiona buzia. Reakcje na wiadomość o swojej dawnej miłości mogą być różne, ale żeby przyjmować je miną osoby będącej na haju?
Drugim minusem był cały ten Photoshop. Jeszcze trochę tych efektów specjalnych, a produkcja stałaby się filmem animowanym, a wręcz disneyowską bajką. Rzeczywiście, cała ta otoczka lat 20 może sprawić, że Wielki Gatsby wyda się czymś magicznym, nie z tego świata. A tak właśnie nie ma być, bo chciałabym nadal widzieć tę historię niczym jedną z tych z życia wziętych. Ten film to nie tylko błyszczące sukienki, piękne samochody i szalone imprezy do białego rana. To opowieść o prawdziwym życiu. O problemach, kryjących się za osłoną pozornie idealnego życia. O desperackiej próbie spełnienia amerykańskiego snu. O tym, że czasu nie da się cofnąć i nie można żyć przeszłością. I o pogodni za szczęściem. Luhrmann, udało Ci się poruszyć te kwestie. Przegrałeś tylko walkę z najnowszą technologią.
Ale to już koniec wad (walczę o status osoby, dla której szklanka jest zawsze do połowy pełna)! Jakkolwiek miałyby duży wpływ ogół filmu, ja staram się przymknąć na nie oko. Reszta to już elementy tworzące świetną produkcję, po której miałam ochotę zostać na kinowym krześle i krzyczeć: Nie wracajmy do XXI wieku! Wszystko przez miłość do minionego stulecia i tych wszystkich wspaniałych dekad. Bo jak można nie zakochać się w tych cudownych latach 20? Myślę, że z powodzeniem oddano ich klimat, chociaż Wielkiego Gatsby'ego zdecydowanie chciano też uwspółcześnić. Wybaczam brak muzyki z tamtych lat, bo próbę zastąpienia jej Beyonce, Laną del Rey i Jayem-Z uważam za udaną. Wybaczam też małą wiarygodność imprez Gatsby'ego (chyba bardziej przypominały te z 2013 niż z 1923), bo efekt końcowy był niesamowity i zapierał dech w piersiach. A co z było najbardziej w stylu lat 20? Zdecydowanie moda! Filmowej Daisy nie można podziwiać na ekranie w wielu kreacjach, ale za to każda z nich to małe dzieło sztuki. Na uwagę zasługują też kostiumy innych bohaterek, Jordan Baker i Myrtle Wilson. Te kobiety nie nosiły jednak strojów będących kwintesencją lat 20. Nie można jednak w tym wypadku mówić o niewiedzy. Te najbardziej rozpoznawalne i najdłużej pokazywane w filmie kostiumy nie miały tylko być piękne. Kostiumy, które nosiły główne bohaterki, miały też inną rolę. Miały opowiedzieć jakąś historię, grać razem z aktorkami i, co najważniejsze, odzwierciedlać charakter danej postaci. Doskonale widać to na przykładzie Jordan i Myrtle. Pierwsza, to gwiazda golfa, kobieta pewna siebie i silna. Swoją postawą i poglądami różni się od innych bohaterek i wybiega w przyszłość. Dlatego też jej stroje nawiązują bardziej do następnej dekady - lat 30. Wskazują na to na przykład spodnie o kroju palazzo, które stały się popularne dopiero po wydarzeniach pokazanych w filmie. Myrtle natomiast to kobieta prosta, z niższej warstwy społecznej i z innymi priorytetami. Jej stroje są bardzo kobiece, ale też nieco wyuzdane. Eksponuje bieliznę, która przyciąga dużo uwagi i nosi mocno wydekoltowane sukienki. Jej ubiór kojarzy się dużo bardziej z roztańczonymi latami 50. niż z epoką jazzu. Charakter Daisy, której kostiumy dużo bardziej oddają styl lat 20., też został odzwierciedlony. Dziewczyna nosi sukienki, które są przede wszystkim romantyczne. Uszyte są ze zwiewnych materiałów, a zdobią je koronki. Utrzymane są w pastelowych barwach, jak lawendowa sukienka, w której pierwszy raz od wielu lat spotyka się z Gatsbym. Kiedy spotykają się w jego domu, ubrana jest w kimono, a na głowie zawiązaną ma pasującą do niego chustę. Kostiumy pomagają w przedstawieniu Daisy jako kobiety, która jest przede wszystkim żoną. Żoną przykładną, grzeczną (choćby tylko pozornie) i prostoduszną. To typ dziewczyny przywiązanej do tradycji i nie marzącej o zmienianiu pozycji społecznej kobiety i emancypacji.
Stroje, które pojawiają się w filmie to, jak już wspomniałam, prawdziwe perełki. Zostały zaprojektowane przez dwie geniuszki w dziedzinie projektowania. Jedna z nich to Catherine Martin, jedna z najlepszych filmowych kostiumografów. Stworzyła kostiumy m.in. do Moulin Rouge, a za swoją pracę dostała dwa Oskary. Druga to projektantka sławnego na całym świecie, kultowego domu mody Prada. W filmie pojawiło się czterdzieści sukienek zaprojektowanych przez Miuccię. Są one inspirowane kolekcjami Prady z zeszłych sezonów. Projekty zostały jednak przerobione tak, aby jeszcze lepiej pasowały do klimatu Wielkiego Gatsby'ego. Prada i Martin oddały tendencje modowe z lat 20., ale ukazały je w nowoczesny sposób. I to właśnie jest następny przykład połączenia w tym filmie nowego i starego.
W ubiorze bohaterek nie zabrakło oczywiście zapierającej dech w piersiach biżuterii. O oprawę od tej strony zadbała jedna z najbardziej znanych i luksusowych marek biżuterii na świecie - Tiffany & Co.Projektanci stworzyli cudowną, kunsztownie zdobioną opaskę Daisy, która została ozdobiona diamentami i perłami. Z podobnym materiałów zostały zrobione szerokie bransoletki na rękę, które również nosiła główna bohaterka.
Kolaboracja z marką Brooks Brothers była niejako podwójna. Firma stworzyła wszystkie męskie kostiumy do produkcji Luhrmanna, od białego garnituru Jaya Gatsbyego, po kapelusze wszystkich bohaterów płci męskiej. Trzeba dodać, że te stroje wiernie oddawały klimat lat 20. i ówczesną modę. Drugim efektem współpracy było wydanie w połowie kwietnia limitowanej kolekcji inspirowanej Wielkim Gatsbym (LINK). W skład linii wchodzą wszystkie części męskiego ubioru oraz dodatki. Fani mody męskiej z epoki jazzu mogą się zaopatrzyć w pastelowe garnitury, eleganckie sweterki, prążkowane marynarki czy kamizelki w kratkę. Kolekcja oferuje także eleganckie obuwie, muszki, krawaty, spinki do mankietów, a nawet laskę. Wszystko to utrzymane jest w duchu lat 20. i trafnie oddaje modę męską tamtej dekady.
Uwielbiam Wielkiego Gatsby'ego. Zarówno jako poruszającą historię o ludzkich problemach, ale też jako piękny obrazek przedstawiający szalone imprezy, cudowne sukienki i eleganckich mężczyzn, których dziś już została tylko garstka. Co poradzić, że kocham przepych, złoto i cały ten bling bling?

KADRY Z FILMU


 ZAPROJEKTOWANE PRZEZ MIUCCIĘ PRADĘ



ZAPROJEKTOWANE PRZEZ TIFFANY & CO.
 WYSTAWY KOSTIUMÓW W NOWYM JORKU I TOKYO
...
 

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.