Sep 11, 2013

MAŁA CZARNA

Ponad tydzień temu po raz szósty odbyła się Mała Czarna. Jednym z przykładów fenomenu tej serii wydarzeń modowych było zdziwienie prowadzącego, Sebastiana Cybulskiego, podczas rozmowy z jedną z organizatorek, dziennikarką ONTV, Kasią Chmielarz. Aktor zapytał jej, ile lat liczy już Mała Czarna, skoro właśnie odbywa się jej szósta edycja, a w odpowiedzi usłyszał:...już ponad rok! Tak jest, pierwszy raz ta wyjątkowa impreza odbyła się w kwietniu zeszłego roku.
Mała Czarna, jak można się domyślić, silnie powiązana jest z modą. Jednak ten projekt, oprócz pokazów świetnie zapowiadających się projektantów i początkujących marek odzieżowych, ma o wiele więcej do zaoferowania. Nieodłączną częścią wydarzenia jest strefa showroom, która z edycji na edycję staje się coraz bogatsza. Na szóstej Małej Czarnej goście mieli okazję kupić prawdziwe perełki. Na każdym ze stoisk prezentowane były unikatowe rzeczy, których nie znajdzie się w ofercie H&Mu czy Apartu. To właśnie jedne z tych wartości, które cenię w modzie najbardziej - niepowtarzalność i niekonwencjonalność. Moim największym odkryciem podczas tej edycji było Fascynatory YOKOdesign. Od pewnego czasu szukam okazałego fascynatora lub toczka. Mam z tym pewien problem, ponieważ żaden z dotychczas widzianych, nie jest w pełni zgodny z moim wyobrażeniem o idealnej ozdobie na głowę. YOKOdesign, choć to młoda marka, ma jednak w swojej kolekcji bardzo dużo wzorów. Co więcej, właścicielki tworzą też projekty na zamówienie. Czuję, że niedługo w mojej szafie znajdzie się jeden z fascynatorów z tej pracowni.
Na każdej odsłonie projektu goście mogą podziwiać także wystawę zdjęć i posłuchać muzyki na żywo. Podczas ostatniej edycji, serię pokazów zakończył występ wokalny Alicji Janosz. O piosenkarce, która kilka lat temu wygrała Idola, nigdy wcześniej nie słyszałam (bo nigdy nie interesowały mnie tego typu programy i chyba nigdy nie zainteresują). Dzięki temu miałam okazję doznać kolejnego w ciągu ostatnich tygodni pozytywnego muzycznego zaskoczenia.
A teraz najważniejsze, czyli pokazy.
Pierwszym pokazem, podczas szóstej edycji Małej Czarnej, była prezentacja kolekcji poznańskiego butiku Klingsporn. Na wybiegu zobaczyłam kilka projektów, które widziałam i przymierzałam kilka dni przed pokazem. Najlepszymi strojami, a raczej jedynymi (niestety), które mi się spodobały, były te, które wyszły spod ręki Magdy Hasiak.
Jako druga została pokazana kolekcja Angeliki Wysoczarskiej, Magic Mirror. Projektantka trafnie dobrała nazwę, bo zaprezentowane stroje były naprawdę magiczne i baśniowe. Długie suknie ze zwiewnych materiałów były świetnie wykończone i, podobnie jak kilka tych krótszych, mogą być noszone tylko przez odważne panie. Dlaczego? Bo kiedy założy się taki strój plecy są w całości odkryte, a dekolt z przodu jest bardzo szeroki i sięga aż do pępka! Jedna z sukien od talii w górę uszyta jest w podobny sposób, tylko, że z różowego tiulu. Kolekcja pełna jest kolorów i dziewczęcego uroku. Po prostu bajka!
Następnie na wybieg wyszli modele w ubraniach marki Hermanitas. Kolekcja okazała się nieco monotonna i nudna, a ze wszystkich projektów zapadły mi w pamięci tylko trzy stroje. Dość ciekawy bordowy płaszcz z fioletowym przodem został zestawiony z ładnymi, ale zwyczajnymi szarymi spodniami w esy floresy. W męskiej linii pojawiło się coś trochę oryginalniejszego, a tym czymś była kurtka w pepitkę (jeden z moich ulubionych wzorów). Za użycie na ubraniu dla mężczyzny, kobiecego wzoru (stereotypowo patrząc) stawiam marce dużego plusa.
Z pokazu Olga Passia spodobała mi się stylizacja z pozoru zwyczajna, a jednak sprawiająca, że modelka (notabene moja koleżanka) wyglądała oszałamiająco. Stworzona została z połączenia czarnych spodni ze skóry, które genialnie marszczyły się na nogach i białej bluzki ze ślicznym łódkowym dekoltem. Drugim projektem, który z pewnością zasługuje na uwagę była długa czarna suknia z rozcięciem nad kolanem, a najlepszym jej elementem był...kaptur z półprzezroczystego materiału.
Następną atrakcją był niezwykle ciekawy i oryginalny Knock Out Edyty Jermacz, kolekcja świetnie wpasowująca się w obecne trendy. Duże wrażenie zrobiła na mnie już pierwsza stylizacja. Modelka miała na sobie krótki top (albo raczej bardziej zabudowany stanik), od którego odchodziły na boki cztery pasy, a na to dresowy sweter (czy można to nazwać swetrem?) ze skórzanymi rękawami. Do tego czerwone spodnie z nadrukami ptaków i szarymi wstawkami. Każdy z tych elementów wart był uwagi, a zestawienie ich wszystkich razem okazało się strzałem w dziesiątkę. Później pojawiło się dużo wojskowych wzorów, zwierzęcych printów, kwiatów i skóry. Świetnym pomysłem było połączenie moro z innymi wzorami, na pozór zupełnie do niego nie pasującymi. Bardzo spodobały mi się także spodnie w panterkę dla...panów. Wszystkie ubrania stworzyły niezwykle spójną, odważną i interesującą kolekcję.
Pokaz Upsenzzo, który miał miejsce potem, przeniósł nas prosto do...piekła! Od razu skojarzył mi się z corocznymi widowiskami organizowanymi przez Victoria's Secret. Jednak nie miał nic wspólnego z finałowym pokazem trzeciej edycji polskiego Top Model, na którym wszystkie uczestniczki show udawały aniołki najseksowniejszej marki świata. Wyszło to, delikatnie mówiąc, okropnie, a bielizna i dodatki bardziej przypominały strój klauna niż bogini seksu. Pokaz Upsenzzo był czymś zupełnie innym i rzeczywiście przypominał słynne pokazy VS. Modelki, oprócz niezwykle seksownej bielizny, miały na sobie rękawiczki, finezyjne ozdoby do włosów rodem z la 20., pióra i okazałą biżuterię. Kusiły otaczając się boa i kryjąc za czarnymi płachtami. Ostatnie modelki miały umocowane w talii stelaże, na których upięte był okazałe treny. Pokaz marki Upsenzzo był zachwycający i zdecydowanie najlepszy z wszystkich ośmiu, które miały miejsce podczas tej edycji Małej Czarnej.  
O pokazie I Love Fashion Paris nie mogę niestety powiedzieć dużo dobrego. Wszystkie stroje były ładne, ale tylko ładne. Podobne projekty można bez trudu znaleźć w kolekcjach wielu marek odzieżowych.
Serię pokazów zakończyła skórzana kolekcja Jarosława Juźwina. Wstyd mi, że wcześniej nie znałam tego projektanta, bo na Małej Czarnej zobaczyłam, że to...geniusz! Na początku wydawało mi się, że jego pokaz nie będzie ciekawy, lecz w połowie moja opinia całkowicie uległą zmianie. Na wybiegu pojawiła się moja koleżanka w zjawiskowej skórzanej małej czarnej z doczepionym tyłem ze zwiewnego materiału. Pięć ostatnich sylwetek było wielkim zaskoczeniem nie tylko dla mnie, a dla zdecydowanej większości widzów. Modelki wyszły ubrane w krótkie sukienki, przypominające bardziej...figury geometryczne!
Ciekawym pomysłem był także pokaz małych czarnych, na którym w roli modelek wystąpiły ich właścicielki, uczestniczki wydarzenia. Na początku myślałam, że wyjdzie to trochę niezręcznie, trochę nieładnie, a trochę żałośnie. Efekt był jednak świetny, a stylizacje pań naprawę godne uwagi.

Mała Czarna bez wątpienia z edycji na edycję staje się coraz ciekawszym i coraz bardziej profesjonalnym wydarzeniem modowym. Mocno trzymam kciuki za to rozwój tego projektu i za trzy Poznanianki, (w tym moją znajomą) które podjęły się organizacji tego przedsięwzięcia. Czekam z niecierpliwością na siódmą odsłonę!
zdjęcia CRKL Network


KLINGSPORN COLLECTION
 ANGELIKA WYSOCZARSKA
 OLGA PASSIA DESIGN
KLU BY EDYTA JERMACZ
UPSENZZO
 JAROSŁAW JUŹWIN

za zdjęcia dziękuję Marcinowi Kilarskiemu

2 comments:

  1. Świetne obiektywne spostrzeżenia, tekst czyta się z zapartym tchem nie wiedząc jaka opinia czeka w kolejnym akapicie. Świetnie Ela, dzięki za relację i do następnej edycji ;*

    ReplyDelete
  2. Dziękujemy za przychylne komentarze. Bardzo nam miło, tym bardziej, że ta edycja Małej Czarnej była dla nas ważna ze względu na premierę naszego sklepu internetowego. Serdecznie pozdrawiamy!

    ReplyDelete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.