Nov 15, 2013

#1 Wieści z...Paryża: Vogue Paris Październik

,,Wieści z...'' to nowy cykl, którego kolejne części na Fashion from Art pojawiać się będą dwa razy w miesiącu. W każdej z nich znajdzie się krótkie streszczenie najważniejszych magazynów o modzie. Nie zabraknie informacji o tym, kto stał się bohaterem najważniejszych wywiadów numeru, co się dzieje w świecie mody czy jak temat przewodni wydania rozumie redaktor naczelna. Na pomysł stworzenia takiej serii wpadłam tydzień temu, kiedy dotarła do mnie paczka prosto z NY. Niespodzianka okazała się prezentem pełnym...mody (a co innego mogłoby mnie wprowadzić w taki zachwyt?!)! W środku znalazłam magazyny moich ulubionych redaktor naczelnych - Anny Wintour i Glendy Bailey czyli oczywiście amerykańskie edycje Vogue i Harper's Bazaar, a także W Magazine. Pierwszeństwo musza jednak oddać październikowemu Vogue Paris, którego pochłonęłam jeszcze przed dostaniem paczki. Pełen jest wiadomości o trendach z wybiegów, których wstyd nie znać, nowych nazwisk, które warto poznać zanim staną się jeszcze sławniejsze czy sesji, których fragmenty pojawiają się wszędzie i warto wiedzieć, skąd pochodzą.
Gwiazdą październikowego wydania jest niewątpliwie Edita Vilkevičiūtė. Litwinka wzięła udział w sesji okładkowej razem z Anją Rubik, której gwiazdą Vogue Paris już nazywać chyba nie wypada. Ostatnio łatwiej zliczyć te numery, w których nasza modelka się nie pojawia. Do Edity należy też rubryka La complice de Vogue, w której pojawiają się zdjęcia z backstage'u i krótki wywiad. Na pytanie, jaka jest według niej definicja luksusu odpowiada dyplomatycznie: ,,Ona cały czas się zmienia'' i dodaje: ,,to ochota na piękne rzeczy i poczucie wyjątkowości''. Jej osobistym luksusem jest ,,voyager ou je veux'', czyli podróżowanie, gdzie tylko chce. A w jakiej epoce litewska modelka chciałaby żyć? ,,W naszej, ale chętnie podarowałabym sobie wycieczkę do lat 20.'' Już ją lubię! Pytania o podejście do luksusu modelka zawdzięcza tematowi numeru i głównej sesji - ,,Quand le luxe n'a pas froid aux yeux'' - ,,Kiedy luksus nie boi się niczego''.
,,Środowiska naturalnego Vogue'a, jego terenu zabaw słabościami, luksus nigdy wystarczająco nie skłaniał do marzeń. A nawet jeśli specjaliści maczają palce w jego styl życia, jego moc fascynowania i atrakcyjność każdego dnia świeci coraz jaśniej.'' - to fragment listu redaktor naczelnej. I za to właśnie kocham Vogue. Za brak wstydu i otwartość w mówieniu o miłości do luksusu. Sesja okładkowa jest doskonały podsumowaniem słów Emmanuelle Alt. ,,Jacht wielkości XXL, lawiny futer, biżuteria wielka jak Ritz''...to elementy, które widać w sesji okładkowej i które jednocześnie doskonale ją definiują. Genialnych zdjęć Mario Testino wprost nie da się opisać słowami. Można oczywiście napisać, co się na nich znajduje, na jakim tle pozują modelki i co na sobie mają. Nie sposób jednak oddać klimatu zdjęć, doskonałości ujęć, piękna wnętrz i krajobrazów, a przede wszystkim wszechobecnej namiętności, patosu i podniosłości chwili.
Rubryka C'est Vogue oprócz niespecjalnie zachwycających błyskotek, prezentuje w październiku cztery total looki. Wszystkie, to, niczego nie wyolbrzymiając, wizytówki czterech różnych domów mody. Pierwszy to Saint Laurent, a raczej Hedi Slimane, bo modelki prezentują typowe dla nowego dyrektora kreatywnego połączenie grunge ze spokojną elegancją. ,,Aristo-charme'' to stylizacje Balenciagi, które podsumować można w dwóch słowach: czerń i agrafki. Richardo Tisci i jego Givenchy to przede wszystkim jedne z najsłynniejszych w tym sezonie butów, czyli wężowych botków na zakrzywionych obcasach. To także nielogicznie, niedorzecznie i nieprzyzwoicie spójne i świetne przejście od kratki na górze do kwiatków na dole. Look Versace to może nie najważniejsze trendy tej jesieni, ale za to typowe dla Donatelli, czyli ostro, czarno, kłująco. Tym razem w postaci błyszczącej czerni  od stóp do głów na obcisłych kombinezonach, srebrnych łańcuchów i srebrnych ozdóbek na butach o srebrnych obcasach cieńszych od szpilki. 
Jednak ani Hedi, ani Donatella nie są ważniejsi od Giambattisty Vallego, który stał się bohaterem jednego z wywiadów. Chęć tworzenia mody zrodziła się w nim już kiedy miał 6 lat, a w tym przekonaniu utwierdził się już mając lat 13, kiedy usłyszał o Yves Saint Laurencie. Jeden z najsłynniejszych francuskich projektantów pozostał dla niego idolem, nawet kiedy sam odnosi wielkie sukcesy. Jak mówi tytuł wywiadu, Valli kocha kobiety. Trudno temu stwierdzeniu zaprzeczyć, bo bronią go choćby stworzone przez niego kolekcje. Są typowo kobiece, a według projektanta: ,,kobieta chce się ubierać, by czuć się dobrze, pięknie. Ja jestem tutaj by ją w tym wspierać''. Giambattista kocha kobiety, jak te z filmów Antoniniego, wyzwolone i odważnie. Z drugiej strony, na pytanie, czy projektując suknię myśli o kobiecie, która ją kupi, mówi: ,,Myślę o reakcji mężczyzny obok niej.''. Flirciarz i czaruś, jak to Włoch.
W październikowym  numerze znalazła się także świetna sesja autorstwa fotografa Thomasa Lagrange'a. Na jego zdjęciach widać kobiety tylko od szyi w górę albo nawet jeszcze mniej. W zapierającej dech w piersiach biżuterii (tak, błyskotki też mogą tak działać) eleganckie kobiety są w trakcie...robienia lub zmywania równie zachwycającego makijażu. Wielki podziw za sam pomysł, o realizacji już nie wspominając.
Pod koniec zostały umieszczone artykuły poświęcone trzem paniom: Phoebe Philo, Adele (ale nie tej, o której myślicie!) oraz Isabel Marant. Pierwszy, to spojrzenie na dyrektor kreatywną Celine oczywiście od strony jej dokonań dla tego domu mody. To opowieść o kobiecie, która zmieniła i stworzyła nową Celine. Od kiedy przejęła stery, marka zyskała dużo większą popularność, ale też stała się jedną z najważniejszych nazw w branży modowej. Jest teraz na ustach wsyztskich, a wśród najgorętszych trendów ostatnich sezonów zawsze znajdzie się coś z nurtu ,,celinisation generalisee''. Za sprawą Philo, Celine zmieniła tory i teraz podąża tylko w kierunku ,,kobieta nowoczesna''. Przepraszam, ten pociąg już tam jest i nie zamierza odjeżdżać!
Jeśli chodzi o Adele, to oczywiście o tę najważniejszą w tym miesiącu, a właściwie dwie. Jedna to Adèle Exarchopoulos, a druga to bohaterka, którą zagrała w filmie Życie Adèle. Rodział 1 i 2. Obraz opowiada o piętnastolatce, która poznając Emmę (w tej roli Léa Seydoux) odkrywa czym jest namiętność. Filmu jeszcze nie widziałam, ale musi być świetny, bo rozpisuje się o nim nie tylko Vogue, a mówią o nim wszyscy. Dla większych niedowiarków, że ta francuska produkcja zdobyła Złotą Palmę na festiwalu w Cannes.
Finałowy artykuł dotyczy Isabel Marant, następnego głośnego nazwiska w tej jesieni. A co jest głośne razem z nią? Oczywiście H&M, który za sprawą kolaboracji z projektantką znów zyskuje rozgłos (i klientów). A w tekście kilka słów o fenomenie Francuzki, ,,która tworzy ubrania, które chce (wręcz uwielbia) się nosić''.


 
 

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.