Nov 1, 2013

BALKAN FASHION NIGHT (i kilka słów o konkursie im. Marii Dokowicz)

To był bardzo kulturalny weekend. Miałam okazję uczestniczyć aż w trzech wydarzeniach związanych ze sztuką w ciągu dwóch dni. Co ciekawsze i ważniejsze, głównym tematem aż dwóch z nich była moda! W piątek w Galerii Miejskiej Arsenał miało miejsce wyłonienie laureatów konkursu artystycznego, a zarazem wernisaż wystawy ich prac. Konkurs im. Marii Dokowicz, którego finał przypadł właśnie tydzień temu, to wielka szansa dla absolwentów poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego. Co roku, od trzydziestu trzech lat, wybrani studenci otrzymują pieniądze na rozwój swoich zdolności. To wszystko właśnie dzięki Dokowicz, która, sama będąc absolwentką UAPu, zapisała w testamencie dziesięć tysięcy dolarów na zagraniczne stypendium dla najzdolniejszego absolwenta. Do rozwoju ich kariery przyczynia się także Galeria Arsenał, która już po raz kolejny udostępniła swoją przestrzeń w celu wystawienia prac absolwentów. W tym wydarzeniu brałam udział bardziej jako dziennikarka, niż fanka sztuki, bo moim głównym zadaniem było dorwanie zwycięzców i przeprowadzenie z nimi wywiadów. W tym roku było ich dwóch: Anna Frąckowiak z grafiki warsztatowej oraz Szymon Sznajder z grafiki projektowej. Obydwoje kształcili się na wydziale komunikacji wizualnej. Prace obydwóch moich rozmówców były warte nagrody, ale zdecydowanie bardziej zachwyciła mnie praca pierwszej laureatki. Oprócz oczywistego talentu manualnego, należy podkreślić niezwykłą pomysłowość. Artystka stworzyła przewodnik po jednym z rejonów Polski. Nie było by w tym nic nietypowego, gdyby nie fakt, że został wykonany z kilku drzeworytów, a owa kraina przedstawiona została jako Wenecja! W rozmowie z autorką dowiedziałam się, że planuje stworzenie dalszych części przewodnika. Jak zdradziła, według niej, w Polsce można znaleźć też miejsca do złudzenia przypominające np. Szwecję!
Muszę przyznać, że choć konkurs im. Marii Dokowicz mile zaskoczył, a dzięki niemu jeszcze bardziej polubiłam sztukę nowoczesną, to drugie wydarzenie było zdecydowanie bliższe mojemu sercu. Jak można się domyślić, wyczekiwałam go też dużo bardziej i to już od miesiąca. Było nim właśnie tytułowa Balkan Fashion Night. To dość kameralne wydarzenie odbyło się w Strefie Kultywator i było jednym z ostatnich wydarzeń towarzyszących Poznan Slavic Fest. Wcześniej nazywany Poznańskim Festiwalem Kultury Słowiańskiej, Slavik ewoluował. Zmiany zaszły chyba na wszystkich płaszczyznach, oprócz oczywiście myśli przewodniej, jaką jest przybliżenie kultury Słowian. A dzięki zmianom, od nazwy, po rozszerzenie kręgu zainteresować, w tegorocznym programie znalazło się także coś dla mnie i innych opętanych modą.
Na prowizorycznym wybiegu można było podziwiać kolekcje ubrań i biżuterii. A skoro Festiwal Kultury Słowiańskiej, to prezentowali je nie projektanci zza oceanu, a z Polski i...Macedonii! Jako pierwsze zaprezentowały się jednak nasze rodzime, a nawet lokalne artystki (oczywiście pamiętacie, moda=sztuka). Swoje kolekcje pokazały słuchaczki poznańskiej Fashion School: Honorata Ruszczyńska i jej ORUSHKA oraz Beata Janiszewska i BEATUM. Ich pokazów niestety nie miałam okazji oglądać, ale przejrzałam kilkanaście wcześniejszych projektów Orushki. Wydają się nie tylko świetnie wykonane i pomysłowe, ale także trafiają w mój gust. Od teraz będę śledzić dalsze poczynania projektantki i rozwój jej kariery, o których mam nadzieję szybko usłyszeć.
Myślę jednak, że wielu fanów mody, tak jak i mnie, do Kultywatora przyciągnął przede wszystkim fakt, że będą mogli zobaczyć kolekcję macedońskich artystów. Nie ujmując niczego świetnym kolekcjom uczniów Fashion School, to właśnie moda prosto z Macedonii była niekwestionowaną królową wieczoru. Okazało się, że ta ma się całkiem dobrze, a nawet o wiele lepiej. To właśnie projekty Dragana Hristowa i Jany Acewskiej, choć z pewnością nie bardziej interesujące niż te autorstwa polskich projektantek, były tymi, których najbardziej wyczekiwano. On - założyciel marki odzieżowej Ludus, ona - projektantka biżuterii Kapka Jewerly. Co ciekawe, łączy ich niezwykła zależność tworząca modowy nierozłączny związek. Kolekcje Jany są inspirowane właśnie projektami Dragana. W wywiadzie po pokazie Macedonka powiedziała: ,,Uzupełniam, dopełniam nimi jego prace. Można powiedzieć, że jest moją muzą...''. Niesamowite, prawda? Równie niesamowitym zaskoczeniem był dla mnie ich pokaz. Ludus okazał się ciekawym projektantem, a jego kolekcja, którą miałam okazję oglądać niezwykle spójną, przemyślaną, a co najważniejsze: pomysłową i oryginalną. Szczególnie przypadł mi do gustu motyw przewodni kolekcji (ups, to chyba oznacza, że spodobała mi się ona cała). Projektant musiał widocznie oszaleć na punkcie strojów astronautów i mody prosto z rakiety kosmicznej, bo połyskujący, srebrzysty materiał pojawił się na każdej sylwetce z pokazu. Na wybiegu pojawiły się modelki w srebrnej ołówkowej spódnicy o długości midi czy w oversizeowej sukience z tego samego materiału. Także mężczyźni zostali ubrani w srebrzyste elementy, jak kamizelka przypominająca trochę górną część kaftana bezpieczeństwa czy rurki. Wśród projektów znalazł się też płaszcz, jedno z nielicznych ubrań o innej barwie niż srebrna i tych, w których zdecydowanie większą rolę ogrywa krój, a nie kolor. Cała kolekcja bardzo mi się spodobała i sama chętnie założyłabym kilka tych strojów, o których chyba nikt nie powiedziałby, że przybyły z Macedonii. Muszę przyznać, że Ludus to projekty dużo lepsze od wielu tych, które wyszły spod ręki polskich projektantów, a które miałam okazję w ostatnim czasie oglądać.

Już niedługo relacja z trzeciego wydarzenia, w którym uczestniczyłam w miniony weekend, czyli siódmej edycji Małej Czarnej!

baner reklamujący Balkan Fashion Night z wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/614501298592402/?fref=ts

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.