Dec 7, 2013

Targi Młodych Projektantów WE LOVE STREETWEAR

Nie cierpię tych sytuacji, w których zaraz po wejściu do sklepu, ktoś podchodzi i zasypuje lawina pytań pt.,,Czy mogę  w czymś Pani pomóc?'' albo jeszcze gorzej ,,Czy szuka Pani czegoś konkretnego?''. Zazwyczaj, kiedy usłyszę coś takiego mam ochotę od razu wyjść.
Powiedźcie szczerze, czy zawsze kiedy idziecie na zakupy (mowa o ubraniach, butach, torebkach itp.) szukacie czegoś konkretnego? Może idziecie na nie tylko z wyraźnie obranymi celami typu: ,,szukam spódnicy w kolorze dojrzałej limonki, obszytej czarną lamówką i kończącej się pięć centymetrów przed kolanem'' albo ,,szukam sukienki na studniówkę, niech wszystkie inne rzeczy znikną mi z oczu!''? Możliwe, że czasem tak się zdarza, ale wydaje mi się, że takie chwile należą do rzadkości. Mowa oczywiście głównie o kobietach, bo chociaż stereotypów nienawidzę równie mocno, co natrętnych sprzedawców, to ten jest jeszcze dość aktualny (choć jego dni są policzone). Pewnie jestem w tym wypadku marudna i wybredna, bo ci pytający chcą tylko być mili albo jeśli nie, to wykonują po prostu swoją pracę. No cóż, każdy ma jakieś wady.
Kobieta zmienną jest, więc moje nastawienie zmienia się o sto osiemdziesiąt (no może dziewięćdziesiąt, do stanu neutralnego) stopni, jeśli jestem w atelier projektantów, ulubionych vintage shopach czy w strefach showroom np. na targach. To właśnie te ostatnie należą do moich ulubionych wydarzeń modowych, oczywiście zaraz po zdecydowanych faworytach, jakimi są pokazy. Jedne z nich w zeszłą sobotę na cały dzień zadomowiły się w poznańskim CK Zamek.
We Love Streetwear to Targi Młodych Projektantów, które organizowane są przez poznański Neat Store. Po uczestnictwie w tym wydarzeniu mogę już bez wahania stwierdzić, że owa tytułowa miłość właścicieli butiku do mody ulicznej objawia się nie tylko w sposobie ich ubierania się. Bez tej miłości nie udałoby im się stworzyć tak wartego uwagi wydarzenia.
Ściągnięcie do Poznania projektantów i właścicieli marek z całej Polski, świetne rozreklamowanie wydarzenia i dobra organizacja to tylko niektóre z wartych podziwu osiągnięć właścicieli Neat. Na targach spędziłam dwie godziny, bo bogactwo strefy showroom przerosła wszelkie oczekiwanie. Wystawiło się w niej ponad siedemdziesiąt młodych marek produkujących nie tylko ubrania, ale także biżuterię, torby, akcesoria, obuwie, a nawet stroje dla dzieci. Na uwagę zasługuje także fakt, że zostały one dobrane niezwykle trafnie i tworzyły wspólną całość - godną reprezentację polskiej odmiany streetwearu. Czegoś takiego jeszcze w Poznaniu nie było. Butik Neat spełnia moje marzenia. Marzenia o metamorfozie mojego miasta i jego stopniowym przeobrażaniu się w stolicę mody, jeśli nie na arenie międzynarodowej, to chociaż polskiej. Dziękuję!
A poniżej kilka marek, które odkryłam właśnie podczas We Love Streetwear i które bez wątpienia zasługują na wyróżnienie (chociażby medalem Fashion from Art!)
NOT ANYONE Not Anyone to dwuletnie dziecko, które na targi We Love Streetwear przyjechało z Gdańska. To także przesympatyczna artystka, po której rzeczach prawie nie widać, że projektowanie to tylko jej hobby. Chociaż rzeczy, które zwróciły moją uwagę to przeróbki, a nie projekty zrobione od a do z przez nią, to trudno nie podziwiać jej autorki, choćby za oryginalność. Wpadła na pomysł tworzenia na nowo ogrodniczek znalezionych w second-handach - ich fragmenty obszywa wzorzystym materiałem w kwiaty, bandanę czy cętki
FASHION HAND W rzeczach tej marki nasza ręka (i nie tylko!) może stać się nie tylko fashion, ale także fabulous! Na stoisku Fashion Hand moją uwagę zwróciły przede wszystkim okazałe kolie z mnóstwem kolorów. Biżuteria prezentuj się świetnie nie tylko z daleka (czyli nie rozczarowują przy dotknięciu lub zważeniu w ręce, czego jestem często świadkiem). Pokochałam absolutnie wszystkie naszyjniki, a na jeden z nich nawet sama się zdecydowałam!
MISSIGI Missigi to poznańska odpowiedź na modę na muszki. Dziewczyny stworzyły swoją markę niedawno, a ich projekty już cieszą się dużym zainteresowaniem. Trudno się dziwić, bo robione przez nich muszki mogą poszczycić się nie tylko dobrą jakością i starannym wykonaniem, ale także przykuwającymi wzrok wzorami i wabiącymi dotyk fakturami. Missigi należy się także dodatkowa pochwała za sposób markowania ich produktów - do każdego projektu doczepiony jest maleńki znaczek z logo marki. Zwraca uwagę, ale nie razi.
LIFE HAPPENS Chociaż fullcapy to kompletnie nie moja bajka, zainteresowała mnie marka Life Happens. Na wyjątkowość ich czapek i zaciekawienie nimi nawet mnie wpłynęły trzy elementy: blacha, slogan i wzór. Do tych snapbacków (czy to to samo, co fullcapy? chyba trochę się pogubiłam w streetwearowym nazewnictwie) przytwierdzona jest złota lub srebrna blacha, na której wygrawerowany jest tekst będący pozytywną parafrazą popularnego wyrażenia ,,shit happens'', a zarazem nazwą marki. Świetny pomysł  na zrobienie chodzącej reklamy przy pomocy fajnego tekstu. Do tego dodano także spersonalizowane wzory na daszku od szalonych kolorów, przez kratkę po kwiatki. A najlepsze dopiero przed Wami - każdy model produkowany jest w ilości jedynie kilku sztuk, dlatego kupując czapkę od Life Happens w pakiecie dostajecie oryginalność i status hipstera.
Fashion from Art w spódnicy EVC DSGN
kadr z videorelacji CamL Studio, LINK
STAFF BY MAFF
NOH8 Syndicate
 
LIFE HAPPENS
HUSISAIN DESIGN
 R-andom
NOT ANYONE

POZERKI.pl
Fashion from Art z boską Anną Dello Russo na T-shircie Pozerki.pl
StaffStudio 
 
Fashion Hand
zdjęcia: Fashion from Art

4 comments:

  1. Ja również uwielbiam takie targi. Świetne zdjęcia ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fotografem zbyt dobrym niestety nie jestem, ale dziękuję za miłe słowa ;)

      Delete
  2. Przyjemnie się czyta Twoje teksty!:-) Oby jak najwięcej osób trafiło na Twoją stronę, warto zwrócić na Ciebie uwagę. Pozdrawiam:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miło czytać takie słowa, dzięki i zapraszam na fanpage: https://www.facebook.com/fashionfromart

      Delete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.