Sep 17, 2013

HEART FASHION, II edycja

Na Heart Fashion byłam po raz pierwszy i zdecydowanie nie żałuję poświęcenia na modowe wydarzenie kolejnego sobotniego wieczoru. Chociaż była to dopiero druga edycja, finałowa gala charytatywnego konkursu dla młodych projektantów została dość dobrze przygotowana. Sukcesem było z pewnością stworzenie interesującego programu imprezy z pokazami mody, kilkoma występami wokalnymi i strefą showroom. Należy też zwrócić uwagę na świetne prowadzenie gali - prowadzący bardzo dobrze sprawdzili się w swojej roli. Zadbano też o świetną prezentację konkursowych kolekcji. Każdy pokaz miał zupełnie inną choreografię, a muzyka była dopasowana do stylu projektanta. Wadą było niestety mało bogata strefa showroom. Stoisk powinno być w niej dużo więcej, ale biorąc pod uwagę fakt, że w ogóle się jej nie spodziewałam, nie było aż tak źle. Znalazłam tam jednak coś, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. W strefie showroom pojawiły się nie tylko biżuteria i dodatki, ale też...książki! Taką inicjatywę zdecydowanie pochwalam i popieram, bo czytanie powinno być...w modzie.
Serię pokazów rozpoczęło wejście na wybieg modelek w strojach krawiectwa Infini. Był to najciekawszy element wieczoru, a zaprezentowane projekty bardzo przypadły mi do gustu. Widać, że marka uważnie śledzi światowe trendy, bo motywem przewodnim kolekcji było nic innego, jak wzory militarne. Znalazły się jednak na pięknie skrojonych płaszczach, marynarkach, sukienkach i spódnicach, dzięki czemu cała linia była bardzo kobieca. Wszystkie projekty wyglądały ładnie i z dumą nosiłabym prawie każdy z nich. Największe wrażenie (nie tylko na mnie) zrobiła zdecydowanie sylwetka finałowa - długa, okazała suknia moro ze sznurowanym tyłem.
Pokazy konkursowe potraktowałam może trochę zbyt surowo, ale w końcu na Małej Czarnej, na której ostatnio byłam, także prezentują się młodzi projektanci, a poziom ich kolekcji jest zupełnie inny. Wiem, że ci, którzy brali udział w konkursie Heart Fashion dopiero zaczynają, ale to nie zwalnia ich z wykazywania się kreatywnością. Niezależnie od tego, czy ktoś woli styl sportowy, elegancję, szaleństwo czy stonowanie, kolekcje muszą być ciekawe i krzyczeć. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Niemniej jednak same kolekcje nie wpływają na moją ocenę gali.
Nawet bez robienia bilansu plusów i minusów mogę stwierdzić, że projekt Heart Fashion mi się spodobał. Na pewno wybiorę się na trzecią edycję, lecz liczę, że będzie ona nieco bogatsza i ciekawsza.
Yellow-Violet Natalii Szymkowiak to pierwsza kolekcja, która została pokazana podczas Heart Fashion. Niestety byłam tak zaaferowana tym, że znowu biorę udział w jakimś modowym przedsięwzięciu, że notatki zaczęłam robić za późno i nie zapisałam nazwiska projektantki. Nazwa linii okazała się wyjątkowo trafna, a dlaczego? Bo każda z sylwetek na pokazie była właśnie żółta, a dokładniej żółta, żółto-fioletowa, albo fioletowo-żółta. Styl kolekcji w ogóle do mnie nie przemawia, ale staram się patrzeć obiektywnie i zrozumieć, że dużo ludzi lubi ubierać się na sportowo nie tylko idąc na jogging. W końcu oni też mają prawo ubrać się ładnie i oryginalnie, nie rezygnując z wygody i sportowego stylu...prawda?
Na pokazie Ewy Bednarskiej zaprezentowana została jej kolekcja Unlimited, która ma być przede wszystkim uniwersalna. Projektantka chciała stworzyć ubrania, które będzie mógł nosić każdy i zawsze. Mają to być stroje w stylu, któremu podział na płeć czy wiek oraz porę dnia i okazję jest obcy. Kolekcja okazała się ładna, ale właściwie tylko ładna. Ani oszałamiająca, ani kontrowersyjna, ani oryginalna. Najciekawszym elementem był więc....wielki minerał na szyi.
Androgenesis Piotra Czajczyńskiego to, jak powiedziała prowadząca, a zarazem organizatorka gali, Aleksandra Kołosowska, ,,przede wszystkim proste figury: kwadraty, trójkąty i prostokąty''. Projektant przy tworzeniu linii inspirował się Koreą Północną i moda uliczną w tym właśnie kraju. Za niezwykły obiekt inspiracji dostał ode mnie już na początku dużego plusa. Kolekcja była niezła, a najbardziej spodobał mi się pierwszy z pokazanych strojów, a mianowicie sukienka ozdobiona dużymi, rzucającymi się w oczy, złotymi trójkątami. Moją uwagę zwróciło też dobranie kolorów do męskiej marynarki i bluzki. Ostra czerwień i róż? Jestem za, choćby tylko dla łamania stereotypów.
Kolekcja Julity Grześkowiak była dla mnie niestety katastrofą. Na wybiegu została zaprezentowana moda polska w dość złym tego słowa znaczeniu. Modele wyglądali jak...królowie disco. Kobiece stroje były nieco lepsze, na tyle, że dwie sukienki nie były nawet takie złe.  Niestety, nawet w linii damskiej znalazło się miejsce dla sennego koszmaru: worka z dwóch części -białej i półprzezroczystej, o dwóch otworach (sukienki). Niektóre projekty (trzy, z tego co pamiętam) były przyozdobione czymś na kształt miniinstalacji z drucików, które tworzyły przede wszystkim trójkąty. Muszę przyznać, że ten pomysł był całkiem ciekawy.
Choć tytuł As simple as possible mówi sam za siebie, nie było tak źle, jak się spodziewałam (bo oczywiście same założenia kolekcji zupełnie mi nie odpowiadają). Alicja Szklarz rzeczywiście stworzyła ubrania proste, w dosłownym tego słowa znaczeniu: o prostych krojach i wykonane z naturalnych materiałów, takich jak bawełna, dżins i len. Ubrania w lnianą kratę wyglądały najciekawiej i najładniej. Reszta kolekcji to na przykład czarna bluzka z krótkim rękawem i, uwaga, czarne spodnie! Wow, jak oryginalnie!
I miejsce
Marlena Czak, podobnie jak Piotr Czajkowski stworzyła kolekcję inspirowaną obserwacjami ulicy. Streetforms to jednak zupełnie inna ulica, bardziej europejska i nie mniej ciekawa. Nie pomyślałabym, że neonowa zieleń i szarość mogą razem wyglądać całkiem ładnie. W kolekcji pojawiły się też luźne męskie spodnie do połowy łydki. Niby to nic ciekawego, ale...to właśnie taką długość nogawki lansowali projektanci podczas ostatniego New York Fashion Week (zobacz TU). Projektantka wbiła się w nadchodzące trendy i choć zrobiła to nieświadomie, to i tak jej gratuluję.
II miejsce
O kolekcji Autentyk Dawida Smolińskiego prowadzący powiedzieli: ,,przede wszystkim prostota i różnorodność materiałów''. Następne niezwykle trafne wprowadzenie. Różnorodność materiałów? Tak. Prostota? Zdecydowanie tak i tego już raczej nie pochwalam. Mimo tej niezwykle popularnej na Heart Fashion prostoty, projekty okazały się całkiem interesujące. Gdybym miała wybrać dwa najciekawsze, postawiłabym na męską szarą bluzę z czarnymi naszywkami z innego materiału i związane ze sobą rękawy szaro-szarej bluzki.
III miejsce
Nadal jeszcze nie mogę zrozumieć, dlaczego Agnieszka Rogozińska i Anna Diakovic zajęły dopiero trzecie miejsce. Pokaz ich kolekcji był, według mnie, najlepszym ze wszystkich dziewięciu. Zarówno linia damska, jak i męska były nieszablonowe, oryginalne, interesujące, a do tego wszystkiego ładne. Podobały mi się wszystkie zaprezentowane sylwetki i oglądałam je z podziwem dla kreatywności projektantek. Męski spodnie z dwóch części uszytych z dwóch różnych materiałów? Świetna alternatywa dla zwykłych spodni. Biały top kończący się ponad talią i biała rozkloszowana spódniczka połączone ze sportową kurtką? Jak z ulic światowych stolic mody. Biała męska bluza wykończona kapturo-kominem? Nie dosyć, że pomysłowe i użyteczne, to jeszcze świetnie się prezentuje. Dżinsowy kombinezon przybrudzony złotem niczym efekt wypadku przy malowaniu ścian? Ciekawe i odważne.
Quazi, kolekcja Honoraty Habet została zainspirowana bardzo nietypowym obiektem, a mianowicie...aluminium. Jego kolor i faktura skojarzyły mi się z rycerskimi zbrojami. Modele co prawda nie mieli ich na sobie, ale i tak ich stylizacje przypominały mi trochę stroje wschodnich wojowników. Podejrzewam, że inspiracja aluminium zaowocowała pojawieniem się na sukienkach, naszyjnikach i męskim krawacie srebrno-szarych elementów. Projekt, który pojawił się na wybiegu podczas tego pokazu był jednym z najlepszych podczas gali. Była nietypowa małą czarna - sukienka z niesamowicie pofalowaną spódnicą, która dzięki specjalnym usztywnieniom wręcz unosiła się w powietrzu.

A poniżej zdjęcia z pokazów autorstwa mojej koleżanki, Patrycji Garus:
 Yellow 
 
Unlimited Ewy Bednarskiej
Androgenesis Piotra Czajczyńskiego
 kolekcja Julity Grześkowiak
As simble as possible Alicji Szklarz
Street Farm Marleny Czak
Autentyk Dawida Smolińskiego
Agnieszka Rogozińska i Anna Diakovic
Quazi Honoraty Habet

Sep 14, 2013

SUBIEKTYWNY WYBÓR NAJLEPSZYCH KOLEKCJI NEW YORK FASHION WEEK

Tak, mam prawo zrobić to subiektywne zestawienie najciekawszych, a zarazem najlepszych kolekcji, jakie zostały pokazane w czasie w czasie Mercedes-Benz Fashion Week. Widziałam zdjęcia i filmy z prawie wszystkich pokazów, które odbyły się w Nowym Jorku od 4 września, aż do wczoraj. Nie wybrałam tych, stworzonych przez najbardziej znane domy mody czy przez moich ulubionych projektantów. Na mojej liście nie ma więc np. Marchesy, której wiele z ostatnich kolekcji po prostu zapiera mi dech w piersiach tak, że mogłabym wpatrywać się w nie godzinami. Nie ma też Victorii Beckham, którą z kolei uwielbiają i chwalą chyba wszyscy oprócz mnie. Pojawi się za to kilkanaście kolekcji, które uznałam za najciekawsze, najładniejsze, najoryginalniejsze i które mają szansę wykreować najgorętsze trendy przyszłego lata.

DIANE VON FURSTENBERG
Zacznę od najlepszej, według mnie, kolekcji nowojorskiego tygodnia mody. Spodobały mi się w niej absolutnie wszystkie kroje, wzory, materiały i kolory. Czuję, że nie jest to tylko moja opinia, a trendy z pokazu staną się hitami przyszłego lata. Kolekcja Furstenberg to przede wszystkim inspiracja Afryką i safari. Na wybiegu pojawiły się modelki w sukienkach z tkaniny imitującej korek, strojach w panterkę i zebrę, a sama projektantka wyszła ubrana w sukienkę w trzech żywych kolorach, z lwem na środku. Moją uwagę zwróciła też złota metaliczna sukienka, a wręcz złoty total look oraz kombinezony - wielobarwny i biały, w którym wystąpiła polska top modelka, Zuzanna Bijoch. Kolekcja wręcz mnie rozradowała, bo jest oznaką tego, że po sezonie jesienno-zimowym nie będę musiała się rozstawać z moimi ulubionymi zwierzęcymi wzorami, złotem i bielą. DVF stworzyła linię tak piękną, różnorodną i niepowtarzalną, że z miejsca stałam się jeszcze większą fanką tej projektantki.
PROENZA SCHOULER:
Na zakończonym właśnie NYFW duet projektantów pokazał swoją drugą kolekcję. Była dużo bardziej zróżnicowana, kolorowa i odważna. To sprawiło, że okazała się dużo ciekawsza niż ich ostatni pokaz na Tygodniu Mody. Podobnie jak u wielu innych projektantów, na wybiegu dominowała długość do połowy łydki (nawet na spodniach!). Pojawiła się ciekawa odmiana baskinki, która jest dłuższa, na środku rozdziela się na dwie części. Tak jak rok temu, projektanci postawili w wielu przypadkach na wielkość oversize.
RALPH LAUREN
Mam wrażenie, że projektant zawarł w swojej kolekcji coś dla każdego. Znalazły się w niej stylizacje dla nastolatek i młodych kobiet, które chcą w śmiały sposób pokazać swoją młodość. Stroje inspirowane mundurkami z prywatnych szkół przypominają mi trochę styl Diane Keaton, m.in. przez dodanie krawatów i beretu. Również damski garnitur w biało-czarną kratę, coś dla odważnych kobiet pragnących pokazać swoją pewność siebie i zdeterminowanie, jest podobny do ubrań aktorki z lat 70. Są też stroje które przywołują mi na myśl styl lubiących luźną elegancję Paryżanek - czarne płaszcze do kolan w białe kwiaty czy garsonka o takim właśnie wzorze. W kolekcji jest także miejsce dla neonowego total looku. Kilka modelek wyszło na wybieg ubranych w żółte, pomarańczowe i zielone sukienki, do których dobrane były buty i torebki w tych samych kolorach. Na koniec total look w wersji mniej szalonej, ale nie mniej zwracającej uwagę. Są to przede wszystkim zestaw stworzony z białego garnituru, białej koszulki, białego krawata i białych butów...oraz czerwone i czarne oszałamiające suknie o niesamowitych krojach. Zestawy z jego pokazu, ich wzory, kolory i sposób ich łączenia na pewno staną się jednymi z najważniejszych trendów przyszłego sezonu.
ANNA SUI
Kolekcja Anny Sui to inspiracja afrykańskimi plemionami, hippisami, ozdobami głowy balijskich tancerek i Pocahontas. Projektantka zadecydowała (właściwie jak zazwyczaj), że w przyszłe lato będziemy nosić ubrania w stylu boho-chic! I jak tu się na to nie skusić, skoro stworzyła jedną z najbardziej letnich kolekcji sezonu. Kiedy na dworze jest ciepło, a na niebie świeci słońce trudno nie pomarzyć o zwiewnych, krótkich sukienkach wykonanych z rozmaitych materiałów od bardzo cienkich, przez koronkowe, po te z plecionki. A to dopiero początek zalet, bo do tego dochodzi niezwykle bogaty wybór wzorów i kolorów.
OSCAR DE LA RENTA
Ten dom mody od lat konsekwentnie tworzy styl, o którym można powiedzieć krótko: elegancja w najlepszym wydaniu. Pokazy Oscara de la Renty to chyba najbardziej szykowne pokazy ready-to-wear w Nowym Jorku. I tym razem, nie sposób być zawiedzionym, bo najnowsza kolekcja to jak zwykle elegancja, która nie tylko zwraca uwagę, ale też skupia ją na dłużej. Tym razem oszałamiają nie tylko suknie uszyte niczym z myślą o oscarowej gali, z gorsetową górą i dołem uszytym z wielu warstw doskonałej jakości materiału. Nie mniej zainteresowania należy się kreacjom bardziej codziennym, lecz równie szykownym. Podobnie jak na wielu innych pokazach, pojawiły się stroje odkrywające dużo ciała i to nie z powodu dużego dekoltu albo długości mini. Oskar de la Renta także wdał się w niebezpieczną rozgrywkę z przezroczystymi tkaninami i sitkami, ale wygrał ją i to bez wątpienia.
BETSEY JOHNSON
W przyszłym roku rządzić będzie szalona dziewczyna, która niezależnie od pory dnia i nocy wybiera swój strój spośród czterech wzorów. Nieważne, czy idzie na plaże, zakupy, rodzinne spotkanie czy szaloną imprezę, dziewczyna Betsey Johnson ubiera coś w malutkie, kolorowe plamki albo panterkę. Może też wybrać monochromatyczne stylizacje w bieli lub czerni. Obowiązuje sztywna zasada total looku: wszytsko od butów, przez torebki, po ozdoby na głowie ma taki sam wzór i kolor, jak strój. Rano ubiera body lub krótką, falbaniastą sukienkę, a po południu zakłada kombinezon lub sukienkę o długości midi. Wieczorem natomiast zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół sukienką z gorsetu i tiulowej, rozłożystej spódnicy. A co nosi przez cały dzień i noc, niezależnie od koloru i kroju ubrania? Wielki prostokątny naszyjnik z imieniem projektantki!
CUSTO BARCELONA
Custo Dalmau zaprojektował jedyną (z wyjątkiem Jeremy'ego Scotta) na całym nowojorskim Tygodniu Mody kolekcję, w której linia męska podoba mi się prawie tak bardzo jak damska. Chociaż jest bardzo odważna i w Polsce niewielu mężczyzn odważyłoby się ubrać w jego stroje, ja pochwaliłabym ten wybór. Podoba mi się nawet srebrna metaliczna kurtka, a zestawienie jej z pasiastymi pastelowymi spodniami to strzał w dziesiątkę. Linia damska równie piękna, jak ciekawa. Pełno w niej śmiałego łączenia ze sobą wielu kolorów, wzorów i tkanin. Właściwie, każda sylwetka z pokazu Custo Barcelona jest godna uwagi i podziwu dla kreatywności projektanta.
DION LEE
Sploty, sploty i jeszcze raz sploty. Mimo, że w kolekcji dominuje jeden wyrazisty motyw, tej w żadnym wypadku nie można nazwać monotonną. Dion Lee z tego sposobu łączenia materiałów i ozdabiania kreacji stworzył element, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie. Kolekcja to także odsłanianie wielu fragmentów ciała, co wbrew pozorom nie tworzy strojów zbyt drapieżnych. Wręcz przeciwnie, sukienki wyglądają spokojnie, ale oryginalnie, szaleńczo, ale elegancko.
JEREMY SCOTT
Jeremy Scott jak zwykle zaskakuje i odważnie kreuje trendy na nowy rok. Pierwsze sylwetki od razu skojarzyły mi się z ...wielokolorową kulą na ekranie telewizora, kiedy coś nie tak z kablówką. Dalsza część pokazu to bardzo śmiele powycinane stroje kąpielowe, body i sukienki, odkrywając więcej niż zakrywające. Pojawiły się też ostre skórzane komplety odkrywające dużo ciała zarówno dla pań, jak i dla panów. A skoro już mowa o linii męskiej, to ta kompletnie mnie zaskoczyła, oczywiście pozytywnie. Zestaw z różowej skóry? Spodnie w cętki? Pastelowy kostium w urocze wzorki wykończony różowym krawatem? To mógł wymyślić tylko Jeremy Scott. Po raz kolejny stwierdziłam, że jego głowa to niewyczerpalna studnia pomysłów, a on sam chyba nigdy nie przestanie być szalony i nieprzewidywalny.
BCBG MAX AZRIA
Zdecydowanie warto poczekać i trochę poziewać podczas prezentowania strojów nie wyróżniających się niczym szczególnym poza kilkoma dobrymi cięciami, by po chwili zobaczyć zupełnie inne oblicze kolekcji. U BCBGMAXAZRIA pojawiły się nie tylko piękne, ale też ciekawe printy w dwóch odsłonach. Pierwsza, to pastele dla lubiących klasykę pań, które mają ochotę na odrobinę szaleństwa. Drugą natomiast, połączenie żywych kolorów z czernią, upodobają sobie odważne dziewczyny, którym bliższy styl rockowy. Oprócz tego, w kolekcji najbardziej rzucają się w oczy pomysłowe fasony i ciekawa gra przezroczystościami. Finałowa sylwetka okazała się mocnym uderzeniem. Na wybieg weszła prawdziwa femme fatale w koronkach, czerni i wielu warstwach półprzezroczystego materiału.
BADGLEY MISCHKA
Na tym pokazie zauważyłam wiele nawiązań do mody lat 20. Obłędne sukienki koktajlowe wykończone są lub wręcz zrobione z piór, lekkich falban i frędzli. Wiele z nich zostało przepięknie wykończonych haftami i koronką. Do podobnych, tylko nieco mniej eleganckich spódnic, dobrano kapelusze z małym rondem, rodem z lat 20. Cała kolekcja to hołd w stronę kobiecości, czy to tej stworzonej przez elegancki strój wieczorowy, czy tej codziennej, bardziej miejskiej i młodzieżowej.
RODARTE
Od kilku lat jednymi z najbardziej lubianych przeze mnie kolekcji New York Fashion Week są właśnie te tworzone przez Laurę i Kate Mulleavy. Nigdy nie mogę wyjść z podziwu dla wyobraźni projektantek i ich odwagi do łączenia ze sobą tkanin czy wzorów z zupełnie kilku światów. Chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać, a ich kolekcje inspirować. Tak też jest tym razem i przez to mam duży problem z wyborem nawet dziewięciu najlepszych stylizacji. Kłopotliwe jest także sam opis kolekcji, bo najchętniej napisałabym coś o każdej sylwetce, która pojawiła się na pokazie.
FELDER FELDER
Linia zaprojektowania prze Feleder Felder zaskakuje nie mniej niż poprzednie kolekcje, jednak przyznaję, że wybrałam ją główne ze względu na dwa szczególne stroje. Są nimi sukienki, których dużą częścią jest doczepiony w talii materiał z pogranicza plastiku i gumy. Oprócz tego w kolekcji pojawiły się stroje, z których wręcz połowa jest wykonana z półprzezroczystego materiału. Niewątpliwie ciekawe jest połączenie body z wykonaną z takiego materiału ,,spódnicą'', która w rzeczywistości jest obwiniętym wokół talii kawałkiem długiego materiału. Moją uwagę zwrócił też półprzezroczysty czarny kombinezon, w którym zakryte są tylko części przypominające klapy marynarki i zabudowane majtki.