Sep 29, 2014

MOST: INCREDIBLE LOOKS FROM #PFW SS15

Milan Fashion Week jest moim ulubionym Tygodniem Mody. Swoje kolekcje prezentują na nim jedne z najbardziej przeze mnie cenionych domy mody: Moschino, Dolce & Gabbana, Roberto Cavalli ze swoją młodzieżową linią Just Cavalli, Versace, Etro, Missoni, Philipp Plein... Niemal każdy projekt pokazywany w modowej stolicy Włoch wprawia mnie w zachwyt. To pewnie dlatego nie mogłam na pokazach w Mediolanie wypatrzyć żadnych kreacji, które nadawałyby się do kontynuacji ostatnich dwóch tekstów. Nie było strojów dziwacznych, groteskowych czy negatywnie zaskakujących, a jedynie piękne, olśniewające, do noszenia. Nie pozostało mi więc nic innego, jak przejść do relacji z ostatniego z najważniejszych Tygodni Mody - Paris Fashion Week. Paryż, stolica haute couture, siedziba najbardziej konserwatywnych domów mody, okazał się najdziwaczniejszy!
...


Milan Fashion Week is my favourite Fashion Week. It's the place of shows and presentations of my cherished fashion houses such as Moschino, Dolce & Gabbana, Roberto Cavalli and Just Cavalli, Versace, Etro, Missoni, Philipp Plein... Almost every piece shown in the fashion capital of Italy astounds me. This is probably why I couldn't find anything what would fit in the topic of my latest posts. There were no oddish, ridiculous or surprising in negative manner garments, but only those beautiful, glamorous and wearable. Then, there's nothing more to do than to switch to report from the last of the most siginificant Fashion Weeks - Paris Fashion Week! Paris, the capital of haute couture, the home for most conservative fashion houses, turned out to be the craziest from them all!


 Gareth Pugh
Here you have only six exemples. Imagine the whole collection. Lady Gaga must love it.
Tutaj macie tylko sześć przykładów. Wyobraźcie sobie całą kolekcję. Lady Gaga na pewno jest zachwycona.

CLICK TO SEE MORE LOOKS AND CAPTIONS!

Sep 22, 2014

#8 Wieści z...Nowego Jorku: Vogue US Wrzesień

Amerykański Vogue to Biblia Mody, a jego wrześniowy numer to najważniejsze wydanie w całym roku. Wiedzą to choćby ci, którzy oglądali ,,The September Issue'', bez wątpienia najbardziej popularny dokument o modzie. We wrześniowych wydaniach pojawiają się po raz pierwszy kampanie reklamowe na sezon jesień/zima, publikowane są trendy na najbliższy okres. Co roku, redakcja z Anną Wintour na czele stara się zaskoczyć czytelników objętością numeru przeznaczonego na pierwszy miesiąc jesieni. Tym razem Vogue ma 856 stron, czym nie wstydzi się pochwalić na samej okładce. Nie jest to liczba większa od tej, którą mogło się poszczycić wydanie, do którego przygotowania udokumentowano w ,,The September Issue'', ale to nadal sporo.

Jedne z pierwszych ważnych stron we wrześniowym wydaniu to ,,the INSTAGIRLS'', czyli temat z okładki. ,,12,000,000. To przybliżona liczba, którą otrzyma się po zliczeniu obserwatorów naszych gwiazdek okładki na Instagramie, Twitterze i Facebooku. Self(ie)-assured and worldly, they're the supermodern models of the moment and they're unafraid of offering candid glimpses into their lives (musiałam przytoczyć to w oryginale!). Rozmawialiśmy z nimi o ich obecności w internecie i odkryliśmy, że ta nowa gwardia jest zupełnie jak ty i ja. Innymi słowy: one są prawdziwe.''. Po tych słowach, dziewięć topmodelek pokazuje jakieś zdjęcie ze swojego profilu na kanale social media i dodaje do niego kilka słów. Takich, które dotyczą właśnie ich działań w sieci. I tak Joan Smalls wyznaje, że jej ulubionym hashtagiem jest ,,#Love'', Karlie Kloss śmieje się z ludzi zostawiających w komentarzach na Instagramie swój numer telefonu, Arizona Muse zdradza, że uwielbia zdjęcia, które udostępnia @natgeo. Andrea Diaconu stwierdza, że kocha dobre ,,#harfie'', selfie włosów, a Vanessa Axente wyznaje, że postuje ,,to keep things spicy!''. Imaan Hammam uwielbia w Instagramie kontakt ze swoimi obserwatorami, np. @marloufernanda, która jest według niej bardzo utalentowaną młodą artystką, natomiast Edie Campbell uważa, by nie być zbyt otwarta. Uważa, że nie robi wielu zdjęć (,,czasem mniej znaczy więcej''), a i tak większość z nich to zdjęcia koni. Cara Delevingne, zapewne dlatego, że o jej obecności na portalach społecznościowych pytało  ją już wiele osób, odpowiada bardziej górnolotnie: ,,W latach 90. była wielka przepaść między modelkami, a widownią, ale dzisiaj jesteśmy o wiele bliżej siebie. Zdaję sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy wszyscy do siebie podobni.''. Fei Fei Sun także podchodzi do sprawy poważniej: ,,Kiedy jestem w magazynach, ludzie widzą tylko małą część tego, kim jestem: modelką w pracy. Instagram daje mi możliwość bezpośredniego kontaktu ze światem.''. Ciekawe, ale mało. Spodziewałam się dogłębniejszego rozwinięcia myśli, szczególnie jest to rzekomo element zmieniającego się świata mody. Z drugiej jednak strony, okładkowy podtytuł brzmi: ,,models of the moment in the clothes of the season''. I rzeczywiście, modelki z największą ilością fanów na Instagramie, dziewczyny, które dziś pojawiają się na wybiegach najczęściej, znajdziemy na pięknych zdjęciach w dalszej części numeru. 

Na dniach w Fundacji Pierre Berge-Yves Saint Laurent w Paryżu startuje wystawa fotografii obecnego dyrektora kreatywnego Saint Laurent Paris, Hedi'ego Slimaine'a. Vogue nie zapomina oczywiście wspomnieć o tym ważnym wydarzeniu. Zebrane zdjęcia to piętnaście lat pasji fotograficznej, która najczęściej wyraża się w czarno-białych zdjęciach muzyków i osobistości rocka. Dziennikarka Leslie Cammhi zaczyna więc zapowiedź wystawy od osoby Sky Ferreiry, młodziutkiej piosenkarki i autorki tekstów. Slimane fotografował ją już wiele razy, a pierwsze zdjęcia, bez makijażu i w niechlujnym stroju, to według niej najlepsze, jakie jej kiedykolwiek zrobiono. To zresztą fotografie dokładnie w stylu jego samego. ,,Chociaż jako fotograf Slimane znany jest z portretowania młodych buntowników w okresie wchodzenia w dorosłość, jego poruszające zdjęcia rock survivors ukazują <<poczucie wolności, czasem brawurę czy lekkomyślność, które daje wiek>>''. 

Dla działu ,,View'' Sarah Mower przepytała Caroline de Maigret, pisarkę, dziennikarkę i Francuzkę, której najnowsza książka właśnie wchodzi do sprzedaży. Jako, że Francuzki to prowokatorki o bardzo wyrazistych poglądach, wyszedł z tego artykuł pełen całkiem ciekawych cytatów. Oto moje ulubione: ,,Wierzę, że zawsze powinno się być gotowym na spotkanie jakiejś ważnej osoby, czy to ulubionego pisarza, czy mężczyzny życia.'', ,,Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek słyszałam? Być zawsze dumną.'', ,,Zawsze jestem zaskoczona zachowaniem kobiet, które czują się winne za to, że nie są idealne. Musi być ciężko z tym żyć.'', ,,[My Francuzki] nie chcemy dać ludziom pomyśleć, że spędziłyśmy godzinę na układaniu włosów. Przecież powinnyśmy były w tym czasie czytać.''.
...
cover, ,,Instagirls'', photographed by Mario Testino
 
Niedługo do sprzedaży trafi długo wyczekiwana książka Diane vion Furstenberg, ,,The woman I wanted to be''. Z tej okazji, dział Beauty otwiera dwustronicowy fragment o starości, stylu czy pewności siebie. To także tekst o wypadku, o zdiagnozowaniu raka, o tym, jak projektantka czuła się w poszczególnych dekadach życia, o zmianie nawyków żywieniowych, o stosunku do sportu czy operacji plastycznych. Rozpoczyna się bardzo mądrym cytatem, który każda kobieta powinna wziąć sobie do serca: ,,Starzenia się nie można kontrolować. Za to to, jak sobie z nim poradzisz, leży w Twoich rękach.''. Tego tekstu nie da się streścić w kilku zdaniach, trzeba go po prostu przeczytać. DVF to nie tylko niezwykle utalentowana projektantka, ale także niesamowicie mądra i doświadczona przez życie kobieta. Już nie mogę się doczekać przeczytania całej książki!

Tydzień temu, podczas NYFW, miał miejsce pokaz kolekcji Vacarello dla Versus Versace. Kolaboracja Anthony'ego i Donatelli była w świecie mody ważnym wydarzeniem, o czym świadczy choćby zapowiedź kolekcji we wrześniowym Vogue. W ,,Veni, Vidi, Versus'' Mark Holgate daje przedsmak kolekcji i zagląda za kulisy jej powstania. Na podstawie wywiadów z obiema stronami podaje pobudki, jakie nimi kierowały, kiedy zdecydowały się stworzyć wspólny zestaw projektów. Sam dedukuje czym kolaboracja była dla Vacarello, a czym dla Versace. Artykuł kończy się wypowiedzią młodego projektanta, która doskonale podkreśla zarówno styl jego własnej marki, jak i słynnego włoskiego domu mody, z którym współpracował. Te słowa bardzo mi się spodobały: ,,Rock to nie ćwieki czy zamki. Nienawidzę tego. Dla mnie, rock to dziewczyna, która nie myśli o tym, czy nosi odpowiednią rzecz w odpowiednim miejscu. Rock is attitude.''

Apaszka to  nowy naszyjnik. Według Vogue (i Kendall Jenner od stóp do głów w projektach Alexandra Wanga), w tym sezonie to właśnie ten dodatek powinien przyciągać najwięcej uwagi. Zdanie to potwierdzają słowa Katie Hiller, dyrektor kreatywnej Marc by Marc Jacobs: ,,Biżuteria to nie tylko naszyjnik czy pierścionek.''. Autorka tekstu i zestawienia najbardziej pożądanych chustek sezonu, Emma Elwick-Bates, oddycha z ulgą, ponieważ nie cierpi modnych dotychczas statement necklaces. Ja uwielbiam wielkie kolie, ale dla tego trendu mogę zrobić wyjątek. Już zakochałam się w propozycji od Louis Vuitton, a apaszki od Hermes to odwieczny must-have.

KLIKNIJ, ŻEBY KONTYNUOWAĆ CZYTANIE I ZOBACZYĆ SESJE ZDJĘCIOWE

Sep 17, 2014

BIZARRE, FUNNY and SURPRISING. LOOKS FROM LFW SS 15

Po Nowym Jorku przychodzi pora na Londyn. W tej stolicy mody także projektanci pokazali swoje ciemne, szalone strony. W tym roku po raz pierwszy tyle mojej uwagi zwróciło KTZ. Przysięgam, odjechanych strojów zaprojektowali zdecydowanie więcej niż to, co zobaczycie poniżej. U Vivienne Westwood jak zazwyczaj można było zobaczyć coś nietypowego. Marka Sibling zaskoczyła mnie, ale w bardzo pozytywnie. Największą ilością dziwacznych stylizacji może pochwalić się Fashion East. W poniższym zestawieniu zobaczycie efekty najdziwniejszych pomysłów tych i innych projektantów, którzy pokazali swoje kolekcje w Londynie.

... 

After New York, it's time for London. In this fashion capital, designers presented their dark, crazy sides, too. This year, KTZ attracted so much of my attention for the first time. I swear, there were far more trippy garments than the one you'll see below. As usually, we could see something atypical in Vivienne Westwood's collection . Sibling shocked me, but in a very positive way. Fashion East can boast about being a brand with the biggest amount of oddish outfits. Below, you'll see effects of the weirdest ideas of these and some other designers who presented their collections in London.
 Sibling
 Bows appeared on heads of majority of models, but this look definitely prevails others .
Kokardy pojawiły się na głowach wielu modelek, ale ten look zdecydowanie wygrywa.

CLICK TO SEE MORE PHOTOS AND CAPTIONS!

Sep 16, 2014

MOST INTRIGUING LOOKS FROM NYFW SS 15

Tydzień Mody w Nowym Jorku. To nie tylko sportowa elegancja Michaela Korsa czy minimalizm Alexandra Wanga. To także mnóstwo niespodzianek. Znów nie zawiódł szalony Thom Browne, jak zawsze można było liczyć na dobrą zabawę u Betsey Johnson. Najdziwniejsze połączenia kolorów, najdziwniejsze materiały, najdziwniejsze pozy...To wszystko poniżej. Zobaczcie zdjęcia i przeczytajcie moje refleksje na temat każdego z nich! 

...

New York Fashion Week.  It's not only a sporty elegance by Michael Kors or Alexander Wang's minimalism. There are plenty of surprises as well. Thom Brown hasn't disappointed us again, Betsey Johnson made fun on the runway, as always. The weirdest color matching, the weirdest materials, the weirdest poses from lookbooks...Below, you'll find all of that. Take a look at photos and read my afterthoughts about each of them.
 
 Thom Browne. This collection shows that he's both a lunatic and a...man of genius.
Thom Browne. Ta kolekcja pokazuje, że to zarówno szaleniec, jak i...geniusz.

CLICK TO SEE MORE PHOTOS AND CAPTIONS!

Sep 13, 2014

MAGIC(AL OUTFITS) IN THE MOONLIGHT

Wtorkowy wieczór spędziłam w towarzystwie dwóch fantastycznych facetów: mojego chłopaka i mojego numeru 1 w kwestii reżyserii. Ci, którzy zaglądają na Fashion from Art od dawna wiedzą, że może chodzić tylko o Woody Allena. Nareszcie miałam okazję zobaczyć najnowsze dzieło tego mistrza ciętych aforyzmów i egzystencjalnych metafor. Tej produkcji nie mogłam się doczekać tak bardzo, że...pomyliłam ją z innym filmem. W maju wybrałam się więc na ,,Casanovę po przejściach'', w której Allen co prawda zagrał, ale którą nakręcił John Turturro.
Filmy Allena pełne są rozważań filozoficznych na temat świata i samego człowieka. Nawet kwestie tytułowej magii reżyser już nie raz poruszał w swoich produkcjach. W ,,Magii w blasku księżyca'' znów przeciwstawił naukę, racjonalne myślenie i logikę wierze, nadprzyrodzonym zdolnościom i niewytłumaczalnym zjawiskom. Przez chwilę Allen robi sobie z widza żarty, pozwala mu pomyśleć, że oto tak określony człowiek jak on sam zmienia zdanie, że może przez osiemdziesiąt lat swojego życia się mylił. Bohater grany przez Firtha to przecież oczywiste alter ego reżysera. Magiczne sztuczki szybko jednak zostają zdemaskowane i wszystko wraca ,,do normy''. Znów widać wszystko to, co tak dla Allena typowe. Z drugiej strony jednak, cechą allenowskich produkcji są także otwarte zakończenia. Choć w ,,Magii w blasku księżyca'' to, kto ma rację, zostało wyraźnie określone, nadal nie wiadomo co myśleć o samym oszukiwaniu. Warto tu wspomnieć o jednej z ostatnich scen, tej, w której Stanley i Sophie kłócą się o to, czy oszukiwanie można usprawiedliwić. Racjonalista kategorycznie zaprzecza, oszustka we własnej osobie uważa zaś, że jeśli ma to komuś dodać nadziei i ułatwić codzienne życie, to jest to nawet wskazane. Ostatecznie bohater Colina Firtha wybacza pannie Baker jej oszustwa i zdaje sobie sprawę, że ją kocha. Może więc nie można zadzwonić do zaświatów i przewidzieć co stanie się za dwa dni, ale magia jest w naszym życiu obecna. Choćby łącząc uczuciem tak różne osoby.
A ponieważ fanka Allena ze mnie wielka, ale znawczyni kina już nie, przejdę do tego, co na Fashion from Art najważniejsze. Przyglądając się strojom w ,,Magii w blasku księżyca'' nie trudno, chcąc nie chcąc, przypomnieć sobie ,,Wielkiego Gatsby'ego'' Baza Luhrmanna, innej niedawno nakręconej produkcji, której akcja rozgrywa się w latach 20. Przynajmniej tak było w moim przypadku. W wielkiej ekranizacji najsłynniejszej powieści Francisa Scotta Fitzgeralda, Carey Mulligan czarowała w strojach zaprojektowanych przez Miuccię Pradę, markę Tiffany & Co. i słynną kostiumograf Catherine Martin (czytaj więcej). Budżet filmowców na kwestie mody był zdecydowanie większy, a osobistości pracujące nad kostiumami bardziej znamienite, ale ,,Magia w blasku księżyca'' wcale nie wygląda przy ,,Gatsbym'' źle. Wypada nawet bardzo dobrze, jeśli podkreślić by odmienność miejsc, w których odbywa się akcja, charakterów bohaterów, czy chwil, w których ich spotykamy. Akcja allenowskiej komedii dzieje się na Lazurowym Wybrzeżu, a wiadomo, że styl Amerykanów i Europejczyków różnił się kiedyś dużo bardziej niż dzisiaj. Daisy Buchanan, ukochana Gatsby'ego to rozpieszczona dziewczyna pochodząca z bogatej rodziny, która wyszła za jeszcze bogatszego Toma. Sophie natomiast, pochodzi z klasy robotniczej, o czym, oglądając film, można usłyszeć nie raz. ,,Wielki Gatsby'' to obraz, w którym mnóstwo jest scen pełnych przepychu, zarówno w kwestii strojów czy wnętrz, jak i ilościach lejącego się szampana. W ,,Magii w blasku księżyca'' nie znajdziemy tak wielu oszałamiających stylizacji, bo i okoliczności są inne. Bal jest jeden, za to cała reszta to przejażdżka do ciotki Vanessy, spacery pięknymi alejkami czy spokojne spotkanie w małym gronie. Mimo to, stroje Sophie Baker są równie ciekawe i piękne, jak te, którymi pochwalić się mogła główna bohaterka filmu Luhrmana. Pracowała przy nich znana kostiumograf, Sonia Grande, która współpracuje z Woody Allenem już od dłuższego czasu . Efekty jej pracy są naprawdę godne uwagi. Ozdobione kwiatami toczki o charakterystycznych dla lat 20. kształtach, luźne sukienki z obniżoną talią, doskonale skompletowane stroje męskie...A zresztą, zobaczcie sami.

 CLICK TO SEE MORE!

Sep 9, 2014

MORROCANS - street style photography from my trip to Morocco part #2

Czego zaniechałam w Paryżu, nie mogłam sobie odpuścić w Maroko. Mowa oczywiście o dokumentacji street fashion, chociaż określenie to w odniesieniu do państw afrykańskich może brzmieć nieco groteskowo. Te zdjęcia to nie tylko moda, a raczej dużo więcej niż ona sama. Tym razem, nie jest ona najważniejsza. Pierwsze skrzypce gra tu odmienność kulturowa krajów muzułmańskich. To zwykłe pamiątki z podróży, które jednak pokazują dużo więcej niż jedynie piękne widoki. Można na nich dostrzec jedne z najciekawszych dla niemuzułmanów aspektów kultury arabskiej i życia w krajach islamu. Myślę, że nie tylko według mnie są nimi właśnie pozycje kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, wzajemne relacje obojga płci, rola, jaką w życiu codziennym odgrywa religia czy to, ile się (nie)zmieniło przez dziesiątki lat. Kultura państw Afryki Północnej i Środkowego Wschodu jest dla mnie czymś niezwykle intrygującym. Samego stosunku do niej nie jestem w stanie dokładnie określić. Fascynacja innością miesza się u mnie z obrzydzeniem, bulwersacją, chęcią buntu. Chociaż bardzo lubię odwiedzać te regiony, to już mój piąty raz w państwie, w którym ponad 90% ludności stanowią muzułmanie, to trudno mi przejść na porządek dzienny z tamtejszymi realiami. Jako kobietę, osobę nowoczesną, człowieka o liberalnych pod względem aspektów społecznych poglądach, sytuacja w państwach arabskich musi mnie nie tylko dziwić, ale też drażnić. Kilka przykładów? W Arabii Saudyjskiej kobietom nadal nie wolno prowadzić samochodu, co więcej w zeszłym roku saudyjski szejk publicznie stwierdził, że kierowanie pojazdem negatywnie wpływa na jajniki, a co za tym idzie, może powodować problemy z rodzeniem dzieci! Na północy kraju, sąd skazał jedenastu mężczyzn i trzy kobiety na kary więzienia i chłosty za to, że razem urządzili imprezę. W Pakistanie, Iranie czy Sudanie gejom grozi kara śmierci, a lesbijkom chłosta. W samym Maroku, państwie świeckim, za zapalenie papierosa w czasie ramadanu grozi kara pozbawienia wolności nawet na trzy lata. Z drugiej jednak strony wiem, że to kultura zupełnie inna. Nie można porównywać europejskich realiów do tych, które panują w państwach, w których religia, i to islam, zajmuje tak ważne miejsce. Ponadto, żyjące tam kobiety często nie znają innego życia, w tym wypadku nie żałują więc, że nie urodziły się w innej części świata. Nierzadko same są bardzo religijne i do noszenia chustki nie zmuszają ich mężowie, szwagierki czy teściowe, a one same. Z innej strony, mamy XXI wiek, nowe pokolenia są coraz bardziej postępowe, a młode kobiety częściej niż ich matki i babcie pragną przeciwstawić się niesprawiedliwościom społecznym. Wystarczy wspomnieć choćby o Turczynkach, które reagują zbiornie na każde co dziwniejsze wystąpienie wicepremiera. Ostatnio portale społecznościowe zaroiły się od zdjęć uśmiechniętych od ucha do ucha obywatelek Turcji, działających na przekór Bulentowi Arincowi, który stwierdził, że kobiety nie powinny śmiać się publicznie. Mieszkanki Arabii Saudyjskiej już w 1990 roku próbowały zbuntować się przeciw zakazowi zasiadania za kierownicą. Niestety realia życia w tej monarchii despotycznej są jakie są i akcja zakończyła się niepowodzeniem.
Piszę o tym wszystkim, bo na moich zdjęciach widać między innymi właśnie sytuację kobiet w Maroku. Mimo, że jest państwem świeckim i dużo mniej ortodoksyjnym niż Arabia Saudyjska czy Irak, kobiety muszą zakładać nie tylko chustki. Praktycznie co chwilę widziałam na ulicy panie pokryte czernią od stóp do głów, w czterdziestostopniowym upale chodzące w skarpetkach czy rękawiczkach. Niemało było też takich, które oprócz obowiązkowego hidżabu, miały na sobie burki afgańskie albo nikaby. Kobiet bez zakrytych włosów widziałam na ulicach Rabatu, Marrakeszu czy Casablanki bardzo mało. Zdjęcia pokazują też, że być może Coca-Colę kupić można na każdym stoisku, a samo Maroko staje się magnesem dla zagranicznych inwestorów, ale to państwo nadal bardzo tradycyjne. Mimo, że nieźle się rozwija, mężczyźni bardzo przywiązani są do swojej kultury i obyczajów, nie tylko jeśli chodzi o ich żony i córki, ale także względem samych siebie. Panów w ,,sukienkach'' można zobaczyć tam tak często, jak tych w spodniach. W zależności od regionu, taki widok jest nawet spotykany częściej! Te ,,sukienki'' to tak naprawdę dżelaby, inaczej galabiye. Nazwy te określają szatę wierzchnią zakładaną zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Na poniższych zdjęciach zobaczycie niejednego pana w takim stroju, a ja, wierzcie lub nie, widziałam ich duuużooo więcej. Te damskie często wykończone są złotymi haftami, te męskie często zdobią pionowe pasy. Sama uległam pokusie i kupiłam jedną galabiję.


 CLICK TO SEE MORE PHOTOS!

Aug 31, 2014

MORROCANS - street style photography from my trip to Morocco part #1

Czego zaniechałam w Paryżu, nie mogłam sobie odpuścić w Maroko. Mowa oczywiście o dokumentacji street fashion, chociaż określenie to w odniesieniu do państw afrykańskich może brzmieć nieco groteskowo. Te zdjęcia to nie tylko moda, a raczej dużo więcej niż ona sama. Tym razem, nie jest ona najważniejsza. Pierwsze skrzypce gra tu odmienność kulturowa krajów muzułmańskich. To zwykłe pamiątki z podróży, które jednak pokazują dużo więcej niż jedynie piękne widoki. Można na nich dostrzec jedne z najciekawszych dla niemuzułmanów aspektów kultury arabskiej i życia w krajach islamu. Myślę, że nie tylko według mnie są nimi właśnie pozycje kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, wzajemne relacje obojga płci, rola, jaką w życiu codziennym odgrywa religia czy to, ile się (nie)zmieniło przez dziesiątki lat. Kultura państw Afryki Północnej i Środkowego Wschodu jest dla mnie czymś niezwykle intrygującym. Samego stosunku do niej nie jestem w stanie dokładnie określić. Fascynacja innością miesza się u mnie z obrzydzeniem, bulwersacją, chęcią buntu. Chociaż bardzo lubię odwiedzać te regiony, to już mój piąty raz w państwie, w którym ponad 90% ludności stanowią muzułmanie, to trudno mi przejść na porządek dzienny z tamtejszymi realiami. Jako kobietę, osobę nowoczesną, człowieka o liberalnych pod względem aspektów społecznych poglądach, sytuacja w państwach arabskich musi mnie nie tylko dziwić, ale też drażnić. Kilka przykładów? W Arabii Saudyjskiej kobietom nadal nie wolno prowadzić samochodu, co więcej w zeszłym roku saudyjski szejk publicznie stwierdził, że kierowanie pojazdem negatywnie wpływa na jajniki, a co za tym idzie, może powodować problemy z rodzeniem dzieci! Na północy kraju, sąd skazał jedenastu mężczyzn i trzy kobiety na kary więzienia i chłosty za to, że razem urządzili imprezę. W Pakistanie, Iranie czy Sudanie gejom grozi kara śmierci, a lesbijkom chłosta. W samym Maroku, państwie świeckim, za zapalenie papierosa w czasie ramadanu grozi kara pozbawienia wolności nawet na trzy lata. Z drugiej jednak strony wiem, że to kultura zupełnie inna. Nie można porównywać europejskich realiów do tych, które panują w państwach, w których religia, i to islam, zajmuje tak ważne miejsce. Ponadto, żyjące tam kobiety często nie znają innego życia, w tym wypadku nie żałują więc, że nie urodziły się w innej części świata. Nierzadko same są bardzo religijne i do noszenia chustki nie zmuszają ich mężowie, szwagierki czy teściowe, a one same. Z innej strony, mamy XXI wiek, nowe pokolenia są coraz bardziej postępowe, a młode kobiety częściej niż ich matki i babcie pragną przeciwstawić się niesprawiedliwościom społecznym. Wystarczy wspomnieć choćby o Turczynkach, które reagują zbiornie na każde co dziwniejsze wystąpienie wicepremiera. Ostatnio portale społecznościowe zaroiły się od zdjęć uśmiechniętych od ucha do ucha obywatelek Turcji, działających na przekór Bulentowi Arincowi, który stwierdził, że kobiety nie powinny śmiać się publicznie. Mieszkanki Arabii Saudyjskiej już w 1990 roku próbowały zbuntować się przeciw zakazowi zasiadania za kierownicą. Niestety realia życia w tej monarchii despotycznej są jakie są i akcja zakończyła się niepowodzeniem.
Piszę o tym wszystkim, bo na moich zdjęciach widać między innymi właśnie sytuację kobiet w Maroku. Mimo, że jest państwem świeckim i dużo mniej ortodoksyjnym niż Arabia Saudyjska czy Irak, kobiety muszą zakładać nie tylko chustki. Praktycznie co chwilę widziałam na ulicy panie pokryte czernią od stóp do głów, w czterdziestostopniowym upale chodzące w skarpetkach czy rękawiczkach. Niemało było też takich, które oprócz obowiązkowego hidżabu, miały na sobie burki afgańskie albo nikaby. Kobiet bez zakrytych włosów widziałam na ulicach Rabatu, Marrakeszu czy Casablanki bardzo mało. Zdjęcia pokazują też, że być może Coca-Colę kupić można na każdym stoisku, a samo Maroko staje się magnesem dla zagranicznych inwestorów, ale to państwo nadal bardzo tradycyjne. Mimo, że nieźle się rozwija, mężczyźni bardzo przywiązani są do swojej kultury i obyczajów, nie tylko jeśli chodzi o ich żony i córki, ale także względem samych siebie. Panów w ,,sukienkach'' można zobaczyć tam tak często, jak tych w spodniach. W zależności od regionu, taki widok jest nawet spotykany częściej! Te ,,sukienki'' to tak naprawdę dżelaby, inaczej galabiye. Nazwy te określają szatę wierzchnią zakładaną zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Na poniższych zdjęciach zobaczycie niejednego pana w takim stroju, a ja, wierzcie lub nie, widziałam ich duuużooo więcej. Te damskie często wykończone są złotymi haftami, te męskie często zdobią pionowe pasy. Sama uległam pokusie i kupiłam jedną galabiję.

CLICK TO SEE MORE PHOTOS!

Aug 27, 2014

FASHION IN BERBERS' WORLD

Des Arts Decoratifs w Paryżu czy Wiktorii i Alberta w Londynie są nieporównywalne, ale rzadko które muzeum zaskoczyło mnie tak, jak Muzeum Berberyjskie w Maroko. Maleńkie, zaledwie czteropokojowe muzeum kultury i sztuki berberyjskiej usytuowane jest w słynnym Jardin Majorelle. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Marakeszu to także największa gratka dla fanów mody w całym Maroko. Oglądaliście ,,Yves Saint Laurent'', ostatni film o słynnym projektancie? Część scen produkcji Jalila Lesperta mogła być kręcona właśnie  w Ogrodach Majorelle'a! W 1980 roku posiadłość zaprojektowaną i zamieszkiwaną przez francuskiego artystę Jacquesa Majorelle'a odkupili wspomniany projektant i jego partner Pierre Bergé. Wcześniej popadła ona w ruinę i nowi nabywcy odnowili zarówno rezydencję, jak i ogród. Muzeum Berberyjskie powstało na terenie posiadłości znacznie później, już po śmierci YSL. W 2011 roku założył je Bergé, który swoją decyzję wyjaśnił potem następująco: ,,Decyzja powołania do życia tego muzeum w  Marrakeszu, krainie Berberów, w Ogrodzie Majorelle, stworzonym przez artystę, który namalował wiele scen z Berberami w roli głównej (...), wydaje się całkowicie oczywista.''.
Muzeum Berberyjskie niesamowicie mnie urzekło. Choć niewielkie, zachwyciło mnie niemalże tak, jak te z najznamienitszych muzeów świata, które miałam okazję odwiedzić. Wpłynął na to z pewnością fakt, że znalezienia w Ogrodach Jacquesa Majorelle'a muzeum, a tym bardziej takiego przepełnionego strojami czy biżuterią, zupełnie się nie spodziewałam. Nie przypuszczałabym też, że cztery niewielkie sale mogą pomieścić tyle (ponad 600) obiektów. Na uwagę zasługuje też niebywała jak na marokańskie warunki pomysłowość wyrażająca się w wystroju wnętrza. W środku można było poczuć się jak ludzie Atlasu, i ci mieszkający tam setki lat temu, i ci żyjący tam dzisiaj, bo w gruncie rzeczy niewiele się tam zmieniło. Trzy sale wyłożone zostały drewnianą podłogą i boazerią wykończoną na wzór marokańskich umocnień (kazb) czy typowych arabskich budynków mieszkalnych. Pomieszczenie poświęcone biżuterii pozostawia na odwiedzających niesamowite wrażenia oglądania ugwieżdżonego nieba. Za przeszklonymi gablotami widać półkolistą ścianę pokrytą lustrami i czarnym materiałem ozdobionym mnóstwem srebrzystych punkcików. Nie ma co się dziwić efektowi, jaki wywołuje muzeum. Prace nadzorował w końcu Pierre Bergé, życiowy kompan nie tylko wielkiego kreatora mody, ale także scenografa teatralnego!
Chociaż najstarsze eksponaty pochodzą z XVIII, a najnowsze z lat 60. ubiegłego wieku, większość z nich wygląda niemalże tak samo, jak te używane przez Berberów współcześnie. Po przejściu z sali z krótkim wprowadzeniem do następnego pomieszczenia, oczom zwiedzających ukazują się przedmioty codziennego użytku. W drewnie, skórzane, z metalu czy gliny ukazują różnorodność efektów tradycyjnej pracy ludzkich rąk. Oprócz narzędzi czy zastawy, w gablotach wystawiono także przedmioty używane przy rozmaitych obrzędach. Następna część Musée Berbère to pokój poświęcony biżuterii - ogromnym naszyjnikom, specyficznym ozdobom głowy albo bogato zdobionym naramiennikom. Wszystkie zostały wykonane ze srebra, jednak przy użyciu trzech technik odpowiadającym różnym regionom. W przypadku kolii, srebro było łączone także z innymi materiałami: koralem, bursztynem czy amazonitem. Ostatnia część wystawy to rozmaite zdobnictwo, ale przede wszystkim kostiumy. Manekiny prezentują stroje złożone z ogromnej ilości warstw i elementów. Określenie ,,na cebulkę'' to w tym wypadku duże niedopowiedzenie. Inny region to inna grupa Berberów, a to z kolei oznacza inny ubiór. Ludzie Riffu wyglądali więc inaczej niż ci z Atlasu, a ci z Anty-Atlasu inaczej niż ci z Atlasu Wysokiego. Tę różnorodność Muzeum Berberyjskie pokazuje doskonale, tym bardziej, że w tak małej ilości.

CLICK TO SEE MORE PHOTOS AND THE VIDEO! 

Aug 24, 2014

PARISIAN VIEWS #4

Jak większość z Was wie z blogowego fanpejdża, zeszły tydzień spędziłam w Paryżu. Miałam przyjemność być w tym mieście po raz drugi w swoim dziewiętnastoletnim (już! wczoraj miałam urodziny) życiu, więc nie byłam zmuszona do odwiedzenia wszystkich miejsc, które w stolicy Francji trzeba zobaczyć. Do wielu z nich jednak wróciłam, bo trudno nie zatęsknić za Wieżą Eiffela czy podziwianiem jej leżąc na Polach Marsowych. Z kolei, uwielbiane przez zdecydowaną większość turystów Musée d'Orsay mogłam sobie odpuścić. Nie widzę nic pięknego w l'impressionisme, dlatego byłam szczęśliwa, że zaliczyłam je już dwa lata temu, podczas mojego ostatniego wypadu do Paryża. Tym razem miałam więc dużo czasu na robienie tego, na co tylko miałam ochotę, od chillowania w parkach jak prawdziwi Paryżanie, do oglądania wystaw poświęconych modzie ( o których już niedługo przeczytacie na Fashion from Art).
W ostatniej części mojej fotorelacji z Paryża, pokażę Wam, co zdecydowałam się założyć podczas trzeciego i czwartego dnia w stolicy mody. Zobaczycie przede wszystkim La Défense, biznesową dzielnicę Paryża, ponieważ spędziłam w niej prawie cały dzień. Ponadto La Grande Arche de La Défense, czyli nowy Łuk Triumfalny, a także ten oryginalny, czyli Arc de Triomphe de l'Etoile, a oprócz tego Avenue des Champs-Élysées.

 .... 


As most of you know from the facebook fanpage, last week I spent in the stuning city of Paris. I had a pleasure to be there for the second time, therefore, I didn't have to visit all of the must-see places. To many of them, however, I came back, because it's impossible not to miss the Eiffel Tower or contemplating it from the Champ de Mars. On contrast, Musée d'Orsay loved by almost every tourist was missed. I see nothing beautiful in l'impressionisme so I was happy that it was checked off two years ago during my previous visit in Paris. This time, I had a lot of time to do whatever I wanted, from chilling in parks just like Parisians do to watching exhibitions about fashion (about which you'll read on Fashion from Art soon).
In the last part of my photo relation from Paris, I'll show you what I chose to wear during seventh day of my stay in the capital of fashion. You'll see mainly La Défense, Parisian bussiness district, because I spent there almost whole day. Above and beyond: La Grande Arche de La Défense - the new Trumphal Arch, as well as the original one - Arc de Triomphe de l'Étoile and Avenue des Champs-Élysées.
 
READ MORE:

Aug 21, 2014

LES ANNEES 50, PALAIS GALLIERA

Czwartego dnia mojego pobytu w stolicy Francji wybrałam się na jedną z wystaw, które przyrzekłam sobie zobaczyć. Zachwycił mnie już sam Palais Galliera. Przepiękny budynek znajdujący się tuż przy Palais Tokyo sam w sobie jest wart zobaczenia. Otaczający go ogródek z bajecznymi klombami i pięknymi fontannami wygląda niczym miniatura Ogrodu Luksemburskiego. Les années 50 otwiera ściana zapełniona rozbudowanym słowem wstępu i okładkami kultowego magazynu Paris Match. To eksponaty niezwykle cenne, prawie tak bardzo, jak znajdujące się tuż obok suknie, buty czy nakrycia głowy. Zebrane na wystawie numery zostały wydane ponad pół wieku, w latach 1950-58. Paris Match, mimo, że nie poświęcony modzie, a życiu codziennemu, wyraźnie kreowało trendy i pozwalało wybić się słynnym dziś gigantom jak Christian Dior czy Jacques Fath. W jednym z wyeksponowanych w gablotach numerów opublikowano na przykład zdjęcia triumfującego po pokazie swojej pierwszej kolekcji Yves Saint Laurenta.
Wystawa w Palais Galliera to bogactwo rozmaitych sylwetek, niemal wszystkich, które modne były w latach 1950-1960. A było ich oczywiście wiele, bo ile projektantów, tyle pomysłów na kobietę. Zgromadzone kreacje wyszły z atelier artystów, którzy dziś zajmują najważniejsze miejsca w świecie mody, a w tamtym okresie dosłownie rządzili paryskim haute couture. Dior, Schiaparelli, Balmain, Cardin, Chanel, Hermès, Lanvin, Givenchy, Fath, Grès...to nadal nie wszyscy projektanci, których dzieła zostały wystawione na
Les années 50.
Na paryskiej wystawie nie zabrakło oczywiście projektów z kolekcji, która po hasłach: moda, lata 50, haute couture, Paryż większości z nas przychodzi na myśl jako pierwsza. To oczywiście New Look Christiana Diora. Sama obecność elementów kolekcji, w tym znanego z kultowego zdjęcia Bar Jacket, twórcom wystawy nie wystarczyła. Na Les années 50 wyeksponowano także podobne do projektów słynnego Francuza kostiumy Jacuesa Fatha czy jego równie znanego imiennika o nazwisku Heim. W specjalnej gablocie wystawione zostały strony artykułu na temat skrajnych emocji, jakie wzbudziła na paryskich ulicach pewna modelka ubrana w suknię New Look. Biedna trensetterka została obrzucona nie tylko pełnymi wzgardy spojrzeniami i wyzwiskami gospodyń domowych, ale również...pomidorami.
Ciekawych dokumentacji wydarzeń, które zmieniały świat mody jest na wystawie zdecydowanie więcej. Inna witryna poświęcona została Cristóbalowi Balenciadze. Znalazł się w niej artykuł z Paris Match zatytułowany ,,Odkryty po raz pierwszy - niewidzialny w świecie mody'', a obok zeszyty z zapiskami domu mody o ilości, przeznaczeniu czy dacie fabrykacji modeli. Kolejna gablota, która najbardziej zapadła mi w pamięci dokumentuje z kolei pierwszy pokaz kolekcji jesień-zima Diora. Oprócz fotografii sylwetek, znalazły się także zdjęcia gości czy dekoracji. W innej części wystawy na ścianach zawieszono oprawione w ramy wykroje czy wystawiono księgi z kolorami danych domów mody na najbliższy sezon.
Les années 50 to także kilkanaście intrygujących filmów krótkometrażowych. Na jednym z nich widać jak wyglądały modne w połowie XX wieku stroje kąpielowe, na innym pokaz kolekcji Jacquesa Fatha. Pewni filmowcy zajrzeli na przykład z kamerą do atelier Pierre'a Balmain i nakręcili zabawny filmik, na którym pewna dziewczyna wkrada się do pracowni, w której projektant nadzoruje przymiarki z modelkami.
Wysokie krawiectwo to nie tylko sukienki czy płaszcze, ale także buty, torebki, bielizna czy nakrycia głowy i to wszystko także zostało zebrane w paryskim muzeum. Do najcenniejszych perełek z pewnością należą: torebka projektu Gabrielle Chanel, która z pewnością była prototypem kultowej 2.55, ponieważ wygląda niemal tak samo, jak najsłynniejsza it bag świata; wachlarz z logo domu mody Balmain; minikopertówka w kształcie muszli czy bogato zdobione czółenka projektu krawca-artysty Rogera Vivier dla domu mody Dior. Na osobny aplauz zasługują nakrycia głowy - toczki, opaski i kapelusze ozdobione piórami, woalkami czy nawet zajęczymi uszami. W jednej z gablot zostały wystawione pończochy trzech różnych projektantów: Diora, Balenciagi i Huberta de Givenchy. Wszystkie granatowe, wszystkie zwieńczone ozdobnym logo domu mody aż proszą się o porównanie.
Les années 50 w Palais Galliera? Bez cienia wątpliwości godna uwagi i warta polecenia. Ostatnio widziałam tanie bilety na lotnisko Paris Beauvais. Kupcie je koniecznie, bo ta wystawa jest tego warta. Macie czas do 2 listopada.

english version below
 READ MORE:

Aug 18, 2014

PARISIAN VIEWS #3

Jak większość z Was wie z blogowego fanpejdża, zeszły tydzień spędziłam w Paryżu. Miałam przyjemność być w tym mieście po raz drugi w swoim dziewiętnastoletnim (już! wczoraj miałam urodziny) życiu, więc nie byłam zmuszona do odwiedzenia wszystkich miejsc, które w stolicy Francji trzeba zobaczyć. Do wielu z nich jednak wróciłam, bo trudno nie zatęsknić za Wieżą Eiffela czy podziwianiem jej leżąc na Polach Marsowych. Z kolei, uwielbiane przez zdecydowaną większość turystów Musée d'Orsay mogłam sobie odpuścić. Nie widzę nic pięknego w l'impressionisme, dlatego byłam szczęśliwa, że zaliczyłam je już dwa lata temu, podczas mojego ostatniego wypadu do Paryża. Tym razem miałam więc dużo czasu na robienie tego, na co tylko miałam ochotę, od chillowania w parkach jak prawdziwi Paryżanie, do oglądania wystaw poświęconych modzie ( o których już niedługo przeczytacie na Fashion from Art).
W trzeciej części mojej fotorelacji z Paryża, pokażę Wam, co zdecydowałam się założyć w piąty i szósty dzień mojego pobytu w stolicy mody. Zobaczycie le Tour Eiffel, muzeum Palais Galliera, słynną księgarnię Shakespeare & Company, Pola Marsowe, Notre-Dame, kościół Saint-Germain, Ladurée - najbardziej luksusową cukiernię w Paryżu, le Pont des Arts, mniejszą wersję Wieży Eiffela, bulwary nad Sekwaną i parę innych... 

.... 

As most of you know from the facebook fanpage, last week I spent in the stuning city of Paris. I had a pleasure to be there for the second time, therefore, I didn't have to visit all of the must-see places. To many of them, however, I came back, because it's impossible not to miss the Eiffel Tower or contemplating it from the Champ de Mars. On contrast, Musée d'Orsay loved by almost every tourist was missed. I see nothing beautiful in l'impressionisme so I was happy that it was checked off two years ago during my previous visit in Paris. This time, I had a lot of time to do whatever I wanted, from chilling in parks just like Parisians do to watching exhibitions about fashion (about which you'll read on Fashion from Art soon).
In third part of my photo relation from Paris, I'll show you what I chose to wear during my fifth and sixth day in the capital of fashion. You'll see le Tour Eiffel, Palais Galliera museum, the famous bookstore Shakespeare & Company, Champs de Mars,  Notre-Dame, the Saint Germain Church, Ladurée - the most luxurious bakery in Paris, le Pont des Arts, mini Eiffel Tower, boulevards near the Seine and some more...

READ MORE:

Aug 14, 2014

LAUREN BACALL: THE MEMOIR OF A HOLLYWOOD ICON

Dwa dni temu zmarła Lauren Bacall ikona kina i gwiazda złotej ery Hollywood. Jak najlepiej uhonorować aktorkę? Niewątpliwie przypominając filmy z jej udziałem, a tych Bacall zostawiła po sobie niemało. Obrazy z tą artystką w roli głównej to kapitalne  aktorstwo, zarówno jej samej, jak i duetu Bacall-Bogart. To przede wszystkim klasyki kina, pełne nie ckliwych historii miłosnych i zagubionych kobiet, a dreszczyku, emocji i niepokoju. Dla nas to także stylowe powroty do przeszłości, wzruszenia na widok uczuć rozkwitających między bohaterami zupełnie przypadkiem i nostalgiczne westchnienia.  
Rok 1944 był dla Lauren Bacall przełomowy - w październiku odbyła się światowa premiera ,,Mieć i nie mieć'', pierwszego filmu z jej udziałem. Akcja obrazu Howarda Hawksa, który powstał na podstawie powieści Ernesta Hemingwaya, rozgrywa się na okupowanej przez Niemców Martynice. Głównym bohaterem jest Amerykanin Harry Morgan, który przybywa na wyspę, by pomóc francuskim bojownikom ruchu oporu. Bacall zagrała Marie Browning, intrygującą kobietę, która wprowadza przybysza w tajniki sztuki konspiracyjnej. To właśnie na planie tej produkcji artystka poznała Humphreya Bogarta i zawróciła mu w głowie. Kochany przez kobiety na całym świecie aktor został jej mężem i choć po dwunastu latach ich małżeństwo się rozpadło, Bacall pozostała podobno miłością jego życia. Kiedy się poznali, aktor był żonaty, więc nikogo nie zdziwi chyba fakt, że wieści o ich romansie bardzo zainteresowały opinię publiczną. Skutkiem tego było rozwinięcie roli Marie, która początkowo wcale nie miała być aż tak istotna. 
Drugi wspólny film duetu Bacall-Bogart to ,,Wielki sen'', znowu w reżyserii Howarda Hawksa. Jego premiera odbyła się w 1946 roku, czyli już rok po ślubie słynnej aktorskiej pary. Tym razem jednak, jedynie Bogart zagrał jedną z najważniejszych ról. Wcielił się w postać Philipa Marlowe'a, prywatnego detektywa, który został wynajęty, by chronić córkę pewnego bogacza. Niepostrzeżenie, sam staje się ofiarą zagadkowej i niezwykle skomplikowanej intrygi. Obraz jest adaptacją pierwszej powieści uznanego amerykańskiego pisarza crime fiction, Raymonda Chandlera. 
Po roku małżeństwo znów mogło oglądać w kinie wspólnie nakręcony film. ,,Mroczne przejście'' w reżyserii Delmera Davesa to produkcja będąca klasykiem gatunku noir. Opowiada o Vincencie Parry'm, mężczyźnie niesłusznie oskarżonym o zamordowanie żony. Po skazaniu, ucieka z więzienia, by odnaleźć prawdziwego zabójcę. Na drodze zatrzymuje go tajemnicza Irene Jansen, która wie o nim zaskakująco dużo, choć on sam w ogóle jej nie zna.
Kolejny film, który ukradli Bacall i Bogart, a zarazem kolejny klasyk filmu noir to ,,Key Largo'' z 1948 roku. Akcja produkcji wyreżyserowanej przez Johna Hustona rozgrywa się na Florydzie, w oczekiwaniu na przyjście huraganu. I tego dosłownego, i symbolicznego. 
Ulubiona para złotej ery Hollywood spotyka się na planie w rolach Franka McClouda i Nory Temple. On przybywa do tytułowego Key Largo, by złożyć hold poległemu podczas II Wojny  Światowej przyjacielowi. Ona pomaga prowadzić hotel, w którym on się zatrzymuje. Wszystkie filmy z Lauren Bacall pełne są zachwycających stylizacji, ale to właśnie espadryle, które aktorka nosi w ,,Key Largo'' przeszły do historii mody. 
Amerykańska aktorka nie zawahała się także przyjąć roli w komedii romantycznej. Razem z Marilyn Monroe oraz Betty Grable zagrała w słynnej produkcji ,,Jak poślubić milionera''. W filmie Jeana Negulesco została jedną z trzech modelek poszukujących kandydatów na mężów, oczywiście milionerów. Chociaż to typowe hollywoodzkie romansidło, Bacall pozostaje sobą i wyraźnie różni się od ekranowych koleżanek. Ciekawostka? W pewnym momencie bohaterka Bacall, Schatze Page, zdradza, że szaleje na punkcie Charliego Allnuta, postać z filmu ,,Afrykańska królowa''. Aktorem, który go zagrał był...Humphrey Bogart! 
W filmie ,,Żona modna'' Vincente Minnelli'ego aktorka pojawiła się u boku innego hollywoodzkiego amanta, Gregory'ego Pecka. Zagrali dwoje zupełnie różnych od siebie ludzi, którzy pod wpływem namiętnego uczucia rychło się pobierają. Odmienność upodobań, charakterów i priorytetów daje o sobie znać równie szybko i okazuje się, że życie małżeńskie Marilli i Mike'a wcale nie jest takie, jak sobie to wyobrażali.

english version below


READ MORE:

Aug 1, 2014

PARISIAN VIEWS #2

Jak większość z Was wie z blogowego fanpejdża, zeszły tydzień spędziłam w Paryżu. Miałam przyjemność być w tym mieście po raz drugi w swoim dziewiętnastoletnim (już! wczoraj miałam urodziny) życiu, więc nie byłam zmuszona do odwiedzenia wszystkich miejsc, które w stolicy Francji trzeba zobaczyć. Do wielu z nich jednak wróciłam, bo trudno nie zatęsknić za Wieżą Eiffela czy podziwianiem jej leżąc na Polach Marsowych. Z kolei, uwielbiane przez zdecydowaną większość turystów Musée d'Orsay mogłam sobie odpuścić. Nie widzę nic pięknego w l'impressionisme, dlatego byłam szczęśliwa, że zaliczyłam je już dwa lata temu, podczas mojego ostatniego wypadu do Paryża. Tym razem miałam więc dużo czasu na robienie tego, na co tylko miałam ochotę, od chillowania w parkach jak prawdziwi Paryżanie, do oglądania wystaw poświęconych modzie ( o których już niedługo przeczytacie na Fashion from Art).
W drugiej części mojej fotorelacji z Paryża, pokażę Wam, co zdecydowałam się założyć podczas trzeciego i czwartego dnia w stolicy mody. Zobaczycie le Tour St-Jacques, jeden z najpiękniejszych ogrodów Paryża - Ogród Luksemburski oraz Pałac Luksemburski, Luwr, Sekwanę, kawałek Centre Pompidou, Wielki Meczet Paryski, jedno z najbardziej niesamowitych wejść do metra w Paryżu, Instytut Francuski, le Pont des Arts, muzeum les Arts Decoratifs, Les Deux Plateaux inaczej zawane Kolumnami Burena, le Jardin de Tuileries i parę innych... 
.... 

As most of you know from the facebook fanpage, last week I spent in the stuning city of Paris. I had a pleasure to be there for the second time, therefore, I didn't have to visit all of the must-see places. To many of them, however, I came back, because it's impossible not to miss the Eiffel Tower or contemplating it from the Champ de Mars. On contrast, Musée d'Orsay loved by almost every tourist was missed. I see nothing beautiful in l'impressionisme so I was happy that it was checked off two years ago during my previous visit in Paris. This time, I had a lot of time to do whatever I wanted, from chilling in parks just like Parisians do to watching exhibitions about fashion (about which you'll read on Fashion from Art soon).
In second part of my photo relation from Paris, I'll show you what I chose to wear during third and forth day of my stay in the capital of fashion. You'll see St-Jacques Tower, one of Paris' most beautiful gardens - Jardin du Luxembourg and Palais du Luxembourg, the Louvre, la Seine, a part of Centre Georges Pompidou, le Grand Mosque de Paris, one of most stunning metro entrances in Paris, Institut de France, le Pont des Arts, Les Arts Decoratifs museum, Les Deux Plateaux a.k.a. Les Colonnes de Buren, Tuileries Garden and some more...
 
READ MORE:

Jul 30, 2014

#7 Wieści z...Nowego Jorku: Vogue US Lipiec

Wintour, w liście od redaktor naczelnej jest niezwykle zwięzła. Nie wykluczone, że długością wypowiedzi chciała się dopasować do objętości i liczby stron całego numeru. Brawo, udało się, bo lipcowy Vogue ma ich zaledwie sto pięćdziesiąt pięć. Najwidoczniej sesja z będącą obecnie na ustach wszystkich Lupitą Nyong'o wydawała się amerykańskim redaktorom wystarczająco cool, żeby przyciągnąć czytelników. To, że zdecydowana większość odbiorców papierowego wydania to prenumeratorzy spoza USA, którzy przed zakupem magazynu w dłoniach nie mają to już całkiem inna sprawa...
Redaktor naczelna roztkliwia się nad wspaniałością gwiazdy okładki. Tego akurat nie będę się czepiać, bowiem zdobywczynię Oskara z Kenii kochamy wszyscy i nie wynaleziono na razie powodów, aby było inaczej. Drugą osobą, której kwestię porusza Wintour jest...Cara Delevingne. Znana z gęstych ciemnych brwi modelka jest bohaterką jednej z sesji zdjęciowych tego numeru, ale i tak każdy powód by wspomnieć o tej Brytyjce jest dobry. Vogue ubóstwia Carę, a widać to choćby po ogromnej ilości sesji będącej wynikiem ich współpracy, czy przymykaniem oka na wybryki gwiazdy modelingu. I tu trzeba przyznać, że amerykańska królowa mody umie operować plotkami i skutecznie podgrzać atmosferę. Słyszeliście o ostatniej aferze z udziałem brytyjskiej modelki? Delevingne podobno zasnęła w czasie wywiadu, który dla Vogue miała przeprowadzić dziennikarka Plum Sykes i to...dwukrotnie. W paragrafie poświęconym topmodelce, Wintour nie omieszkała o tym nie wspomnieć.
Vogue wypatrzyło nową it girl, a mianowało nią siedemnastoletnią Hailee Steinfeld. Młoda aktorka zachwyciła redaktorów podczas ostatniego Balu Met, na którym pokazała się w sukni projektu Parabala Gurunga. ,,(...) dowodząc, że nie ma powodu, dla którego nastolatka nie może być jedną z najelegantszych kobiet w pokoju'' - pisze dziennikarka Katherine Bernard o Steinfeld. Elegancko? Fakt, ale stylizacji zdecydowanie brakowało tego je ne sais quoi, a zapamiętać ją na dłużej nie pozwolił nawet oryginalnie unoszący się w jednym miejscu dół sukni. Aktorka jest przeurocza i ma śliczny uśmiech, ale nazywanie ją ikoną mody to zdecydowanie za dużo. Vogue, znów pudło.
Amerykański dom mody Coach otwiera ,,przegląd akcesoriów na jesień''. Lynn Yaeger swoim artykułem ,,Perfect  Game'' honoruje dyrektora kreatywnego marki, Stuarta Veversa. Jego najnowsze projekty doskonale wpisują się w trendy na nadchodzący sezon. A że stylistyka jego akcesoriów dla Coach jest utrzymana w jednym, charakterystycznym stylu, uśmiecham się do srebrnej torebki, którą dostałam w zeszłym roku. Teraz będę Cię nosić jeszcze częściej.
Sierpniowe słowa ,,Vogue point of view'' są tak mocne, intrygujące i piękne, że warto przytoczyć całość. ,,Po prostu wiadomo, kiedy ktoś ma to coś: to pewne coś, zupełnie jak przyciąganie gwiazd - rzadką charyzmę, którą podzielają kobiety tego numeru, od Cary Delevingne i jej równie bezczelne, co zachwycające groźne spojrzenie, do Lupity Nyong'o i jej szerokich ramion czy anielskiego uśmiechu. Pierwszą Zasadą Mody jest oczywiście to, że nie możesz być na prawdę szykowna bez paru dziwactw. Przerwa między jedynkami, zadarty nos, nieujarzmione brwi, charakterystyczna tendencja do łączenia bawełnianych skarpetek ze szpilkami: te unikaty to nieodłączna część tego, co czyni kobietę stylową. Ubrania z najnowszych kolekcji, których dajemy przedsmak w tym numerze także mają w sobie to coś. Intrygujące asymetrie są wszędzie: jeden kolczyk zamiast dwóch, w połowie sukienka w połowie golf nałożone na proste spodnie, bluzka z deszczem świecących barw. Ta zasada odważenie się bycia innym nie dotyczy jedynie Hollywoodzkich aktorek czy supermodelek. Ma coś z uniwersalnej prawdy: każdy z nas ma cudowne, godne pochwały dziwactwa, które wyeksponowane i podkreślone, pozwalają nam świecić.''
Zaraz po tych pięknych słowach zaczyna się sesja z gwiazdą okładki opatrzona tytułem ,,Grace notes''. Zdjęcia, na których Lupita Nyong'o zmienia się w arabską księżniczkę, są po prostu bajeczne. Widać, że podczas tej sesji aktorka nie musi grać. Doskonale dopasowuje się do tła marokańskiej mediny, pokazując jednocześnie samą siebie. Jej afrykańskie pochodzenie robi tu swoje, ale to nie wszystko. Phyllis Posnick, która przy ,,Grace notes'' wcieliła się w rolę stylistki powiedziała: ,,Lupita zainspirowała nas wszystkich. Jest elegancka, piękna, inteligentna i wie jak sprawić, by zdjęcie wyszło lepiej''. W dodatku w wyborze kreacji widać wyczucie i styl samej Nyong'o. Stroje, które prezentuje ta miłośniczka koloru, perfekcyjnie współgrają czy to z rewią barw na marokańskim targu, czy bogato zdobionych ścian, mebli i posadzek we wnętrzach urządzonych w typowo arabskim stylu. Mikael Jansson, autor zdjęć, tak skomentował wybór miejsc na zdjęcia: ,,Marokańska medyna to miejsce trochę jak labirynt, ale jest cudowna. Potrzebowaliśmy miejsca, które dopełni piękno Lupity''.
W słynnym już wywiadzie, na który Cara Delevingne zaspała, a potem zasnęła dwa razy w jego trakcie można przeczytać o różnych faktach z życia modelki. W ,,mod goddess'' Brytyjka opowiada Plum Sykes o miłości do aktorstwa i o tym, że marzy by z hobby przerodziło się to w jej pracę. Wyznaje, że przy tworzeniu swojego stylu inspirowała się sposobem ubierania się...ojca. Dopiero niedawno zaczęła zdrowo się odżywiać - ,,do miesiąca wstecz jadłam tylko pasty, pizzę i naleśniki. Właśnie odkryłam dobre jedzenie. Kiedyś nie wiedziałam co to quinoa (po polsku komosa ryżowa - przyp. Fashion from Art), a teraz ją uwielbiam!''. Ostatnio rozpoczęła też uprawiać kickboxing i tak to polubiła, że obawia się...zbyt dużej dawki ćwiczeń. Tekst Plum Sykes jest też zbiorem dość zabawnych cytatów o Delevingne. ,,The absolute It-est - if that's a wod - of London It girls'' (to po prostu trzeba było przytoczyć w oryginale!) - tak rozpoczyna się sam artykuł. Jedną z przytoczonych wypowiedzi o modelce jest ta autorstwa Karla Lagerfelda: ,,Cara sprawia, że wszystko wygląda nowocześnie i prawidłowo...to typ młodej Coco, tylko wolnej i mniej drobnomieszczańskiej'. W czasie wywiadu Brytyjka namówiła dziennikarkę na masaż i to właśnie podczas masowania zasnęła. Po tym wydarzeniu Sykes zadzwoniła do fotografa Tima Walkera, który już wielokrotnie robił kampanie i sesje zdjęciowe z udziałem Delevingne. ,,Podczas każdej sesji, przy której z nią dotychczas pracowałem zasnęła. Podczas tej dla Mulberry spała siedem godzin.'' - zdradził artysta, po czym dodał: ,,Mam teorię, że ma to związek z faktem, że wygląda trochę jak postacie Disneya. Disney naprawdę pasuje do tego pokolenia. Ona jest instagramowym Bambi.''. Na dalszych stronach podziwiać można fenomenalne stylizacje na zdjęciach Mario Testino. By the way, czy znajdzie się śmiałek, który policzy ile razem fotograf i Delevingne już razem pracowali?  Sesja zdjęciowa to prezentacja jesiennych kolekcji najważniejszych domów mody, od włoskich Gucci, Versace i Dolce & Gabbana, przez amerykański Michael Kors, po francuskie Saint Laurent i Louis Vuitton. Każdy zestaw wygląda wprost fenomenalnie. Stylizacje, które prezentuje Brytyjka, tak jak jej własne, oszałamiają i przykuwają wzrok, a z drugiej strony wyglądają jak stworzone bez zbytniego wysiłku. Warto też zwrócić uwagę na towarzyszących modelce Josha Nickersona i Matthew Whitehouse'a. Dokładnie tak jak Cara, wyglądają niesamowicie szykownie, a nie zrezygnowali z nonszalancji, dziecięcego buntu na twarzy czy odrobiny hipsterstwa.
Świat znowu zaintresował się losami Pussy Riot. O niegrzecznych Rosjankach, które nie lubią Putina pisze francuski Le Monde czy właśnie amerykański Vogue. Na wolność wyszły niedawno Maria Alyokhina i Nadieżda Andriejewna Tołokonnikowa, dwie z trzech zamkniętych po pamiętnym występie w cerkwi członkiń Pussy Riot. Z Ameryki mówią głośno o strasznych warunkach w rosyjskich więzieniach, rozgłaszają sytuację polityczną w swoim kraju i pracują nad nadaniem swojej grupie rozgłosu, by coraz więcej ludzi dowiadywało się o tym, jak wygląda życie w Rosji. Na Kremlu to chuliganki, a w Stanach Zjednoczonych bohaterki.
Pamiętacie jak zachwycałam się modą na noszeniu jednego kolczyka, którą redaktorka Emily Holt lansowała w poprzednim numerze amerykańskiego Vogue'a? W sesji ,,Razzle Dazzle'' w dziale ,,What to Wear Where'' Sasza Piwowarowa na każdym ze zdjęć autorstwa Karima Sadli także zrezygnowała z ozdobienia drugiego ucha. Pozując w świecących, bogato zdobionych projektach Givenchy, 3.1. Phillip Lam, Balnciaga, Calvin Klein Collection czy Giorgio Armani zdecydowanie nie wygląda, jakby jej czegoś brakowało.
CZYTAJ WIĘCEJ:

Jul 28, 2014

PARISIAN VIEWS #1

Jak większość z Was wie z blogowego fanpejdża, zeszły tydzień spędziłam w Paryżu. Miałam przyjemność być w tym mieście po raz drugi w swoim dziewiętnastoletnim (już! wczoraj miałam urodziny) życiu, więc nie byłam zmuszona do odwiedzenia wszystkich miejsc, które w stolicy Francji trzeba zobaczyć. Do wielu z nich jednak wróciłam, bo trudno nie zatęsknić za Wieżą Eiffela czy podziwianiem jej leżąc na Polach Marsowych. Z kolei, uwielbiane przez zdecydowaną większość turystów Musée d'Orsay mogłam sobie odpuścić. Nie widzę nic pięknego w l'impressionisme, dlatego byłam szczęśliwa, że zaliczyłam je już dwa lata temu, podczas mojego ostatniego wypadu do Paryża. Tym razem miałam więc dużo czasu na robienie tego, na co tylko miałam ochotę, od chillowania w parkach jak prawdziwi Paryżanie, do oglądania wystaw poświęconych modzie ( o których już niedługo przeczytacie na Fashion from Art).
W pierwszej części mojej fotorelacji z Paryża, pokażę Wam, co zdecydowałam się założyć podczas dwóch pierwszych dni w stolicy mody. Zobaczycie cudowną dzielnicę Montmartre, Galeries Lafayette - jedną z najbardziej niesamowitych galerii handlowych świata, le Tour Eiffel widzianą z Champs de Mars, Moulin Rouge i inne kabarety, Plac Pigalle, mnóstwo sex shopów, l'Hôtel de Ville i dużą scenę FNAC Festiwalu przed nim, Notre-Dame, Bazylikę Sacré-Cœur i kilka innych wizytówek Paryża...

.... 

As most of you know from the facebook fanpage, last week I spent in the stuning city of Paris. I had a pleasure to be there for the second time, therefore, I didn't have to visit all of the must-see places. To many of them, however, I came back, because it's impossible not to miss the Eiffel Tower or contemplating it from the Champs de Mars. On contrast, Musée d'Orsay loved by almost every tourist was missed. I see nothing beautiful in l'impressionisme so I was happy that it was checked off two years ago during my previous visit in Paris. This time, I had a lot of time to do whatever I wanted, from chilling in parks just like Parisians do to watching exhibitions about fashion (about which you'll read on Fashion from Art soon).
In first part of my photo relation from Paris, I'll show you what I chose to wear during my first two days in the capital of fashion. You'll see the magnifique Montmartre district, Galeries Lafayette - one of world's most amazing shopping malls, le Tour Eiffel seen from Champs de Mars, the Moulin Rouge and other cabarets, Place Pigalle, plenty of sex shops, l'Hôtel de Ville and a big scene of FNAC Festival in front of it, Notre-Dame, Sacré-Cœur Basilica and some others...

READ MORE:

Jul 19, 2014

MOST FABULOUS DRESSES FROM PARIS HAUTE COUTURE FALL 14

UWIELBIAM oglądać pokazy haute couture. Sprawiają, że publiczność czuje się, jakby życie było bajką. Sceneria, muzyka, ambiance (jak to mówią Francuzi)...wszystko to jest po prostu magiczne. A co jest jeszcze bardziej bajeczne? Kolekcje, oczywiście! Tylko pomyśl o noszeniu strojów, które pokazywane są na wybiegach! Po prostu musisz czuć się w nich jak księżniczka.

...

 I ADORE watching haute couture shows. They make the audience feel as if the life was a fairy tale. The scenery, the music, the ambiance (as the French say)...all of that is just magical. What is even more fabulous? Collections, of course! Just think about wearing pieces shown on the runway! You simply have to feel like a princess. 

Welcome to my dream list!
READ MORE:

Jul 14, 2014

TIME TO LAUGH: MOST BIZARRE LOOKS FROM PARIS HAUTE COUTURE FALL 14

Ach, ci projektanci! Wszyscy zazdrościmy im ich kreatywności i bujnej wyobraźni. Podczas ostatniego Paris Haute Couture przeszli samych siebie. Przeczytajcie moje refleksje na temat projektów pokazanych w Paryżu przez 7 wielkich domów mody.

...

 Oh, those designers! We all can be jealous of their creativity and vivid imagination. During last Paris Haute Couture they were record-breakers. Read my refexions on designs shown in Paris by 7 major fashion houses:


READ MORE:

Jul 12, 2014

MUST-SEE FASHION EXHIBITIONS THIS SUMMER

Wakacje to nie powód, aby rezygnować z dokształcania się. Tego lata, najważniejsze muzea świata na pewno nie pozwolą Wam leniuchować! 

1. DRIES VAN NOTEN INSPIRATIONS, PARYŻ
W stolicy haute couture oglądać można wystawę belgijskiego kreatora mody, Driesa Van Notena. Najbardziej znany przedstawiciel antwerpskiej szóstki specjalnie na potrzeby paryskiej wystawy spojrzał w przeszłość i wgłąb siebie. To wszystko by przypomnieć sobie i zebrać w całość to, co inspirowało go do stworzenia danych projektów. Słynne projekty Van Notena wystawione w muzeum otaczają więc geometryczne wariacje Victora Vasarely'ego czy ekspresjonistyczne obrazy Keesa van Dongena. Co więcej, projektant wykreował swój własny gabinet osobliwości. Motyle, Bollywood, punk, mundury, lata 50., orient...to tylko część tego, co w poprzednich latach inspirowało Belga  i co zostało pokazane w Les Arts Decoratifs. Jeśli już wiecie, że nie zdołacie dotrzeć do Paryża przed końcem wystawy to...nic straconego! Ja już za niecałe dwa tygodnie będę miała okazję przyjrzeć się projektom van Notena, więc będziecie mogli przeczytać o wystawie i zobaczyć ją wirtualnie na Fashion from Art!
do 2 listopada 2014, Musée des Arts Decoratifs, więcej 

2. THE FASHION WORLD OF JEAN PAUL GAULTIER FROM THE SIDEWALK TO THE CATWALK, LONDYN
Barbican Art Gallery oferuje wystawę przekrojową tytułowego projektanta w pełnym tego słowa znaczeniu. Słynny gorset ze stożkowym stanikiem, którym szokowała Madonna w czasie trasy koncertowej ,,Blonde Ambition'', sceniczne stroje Dity Von Teese czy projekty znane z filmów Pedro Almodóvara... Londyńska ekspozycja to ponad sto sześćdziesiąt kreacji, zarówno haute couture, jak i pret-a-porter, mnóstwo szkiców oraz dziesiątki zdjęć, na których projekty Francuza uwiecznili tacy wybitni artyści, jak David LaChapelle, Miles Aldridge czy Andy Warhol. Podobno wystawa oddaje charakter projektów i samego Gaultiera, a co za tym idzie nie sposób się na niej nudzić. Manekiny nie stoją bezczynnie, a poruszają się po wybiegu, a nawet dowcipkują! Jean Paul Gaultier nie zgodziłby się na coś nudnego i przewidywalnego: ,,Nie chciałem retrospektywnej ekspozycji, bo dla mnie obecność w muzeum to jak pogrzeb. A ja jeszcze żyję!''.
do 25 sierpnia, Barbican Art Gallery, więcej

3. ELEGANCJA FRANCJA. Z HISTORII HAUTE COUTURE, ŁÓDŹ
Co, jak i dlaczego warto? No cóż, najlepiej (jaka skromność!) na te pytania odpowie Wam moja relacja z tej wystawy: link
do 31 sierpnia 2014, Centralne Muzeum Włókiennictwa, więcej

4. BIRDS OF PARADISE, ANTWERPIA
Cristóbal Balenciaga, Alexander McQueen, Thierry Mugler, Christian Dior, Louis Vuitton, Yves Saint Laurent czy Ann Demeulemeester - oto przykłady projektantów, których wybrane kreacje wpisały się w motyw przewodni antwerpskiej wystawy. Rajskie ptaki to historia mody ukryta za...piórami. Za pomocą piór bażancich, strusich czy marabucich w Belle Époque damy podkreślały swój status materialny czy elegancję, a w latach 20. kochały je flapperki. Jedna z najsłynniejszych kreacji Marleny Dietrich ozdobiona była właśnie piórami, a tego typu upiększenia wykorzystywała w swoich projektach sama Coco Chanel.
Twórcy wystawy chcieli pokazać, jak różnorodny charakter pióra mogą nadać ozdobionym przez nie strojom. Ich zdaniem, wszystko to zostało doskonale wyeksponowane: elegancja, luksus i dobrobyt, kobiecość, wyrafinowanie, czy też mroczna strona kobiecej natury.
do 24 sierpnia 2014, Mode Museum, więcej

5. CHARLES JAMES: BEYOND FASHION, NOWY JORK

Ta właśnie ta wystawa była tematem tegorocznej Gali Met (czytaj więcej). Została ona poświęcona niesamowicie utalentowanemu angielsko-amerykańskiemu projektantowi, Charlesowi Jamesowi. Urodzony w 1906 roku krawiec był znany z portfelowych spodni, peleryn z mnóstwem zakładek czy pufek. Wystarczy zobaczyć jego najsłynniejsze sukienki - Four-Leaf Clover, Butterfly, Tree, Swan albo Diamon - żeby poznać styl tego projektanta. Na szczęście, właśnie między innymi te projekty zostały zaprezentowane na wystawie. Oczywiście, znalazło się na niej również wiele innych kreacji. Ponadto, zostały uzupełnione kultowymi zdjęciami modelek noszących stroje Jamesa.
do 10 sierpnia 2014, Metropolitan Museum of Modern Art, więcej

...

Vacation is not a reason to waive education. This summer, world's most important museums won't let you laze for sure!

1. DRIES VAN NOTEN INSPIRATIONS, PARIS
In the capital of haute couture you can visit the exhibition sacred to Belgian fashion creator, Dries Van Noten. The most known representant of Antwerp Six for the sake of the exhibition looked back and into himself. All that to remind himself and garner all the thigs that inspired him to design his previous collections. Van Noten's famous designs are surrounded by Victora Vasarely's geometric abstractions or expressionist paintings by Kees van Dongen. What's more, the designer created his own cabinet of curiosity. Butterflies, Bollywood, punk, army uniforms, the 50's, the Orient...these are only a part of all the things which inspired the Belgian and what is displayed in Les Arts Decoratifs. If you already know that you won't be able to get to Paris by the time the exhibit finishes...don't worry! In less than two weeks I'll have the occasion to see it and so do you, on Fashion from Art of course.
till September 2, 2014,  Musée des Arts Decoratifs, more

2. THE FASHION WORLD OF JEAN PAUL GAULTIER FROM THE SIDEWALK TO THE CATWALK, LONDON
Barbican Art Gallery offers Jean Paul Gaultier's cross-sectional exhibition. The famous bustier with tapered bra which was worn by Madonna during her ''Blonde Ambition'' concert tour, stage outfits of Dita Von Teese or designs known from Pedro Almodóvar's movies...London exhibition accumulate more than one hundred sixty haute couture and ready-to-wear garments, plenty of sketches and a lot of photos with Gaultier's designs photographed by David LaChapelle, Miles Aldrige or Andy Warhol. Reportedly, the exposition render the nature of designs and Gaultier himself and it's impossible to get bored. Dummies don't stand inertly but move on the catwalk and quip! The designer won't accept anything boring or predictable: ''I didn't want a retrospective esposition, because for me the presence in the museum is like a funeral. And I'm alive yet!
till August 25, 2014,  Barbican Art Gallery, more

3. ELEGANCJA FRANCJA. Z HISTORII HAUTE COUTURE, ŁÓDŹ
What, how and why is it worth-seeing? Well, the best answer is my piece on this exposition which you can read HERE.

4. BIRDS OF PARADISE, ANTWERPIA
Cristóbal Balenciaga, Alexander McQueen, Thierry Mugler, Christian Dior, Louis Vuitton, Yves Saint Laurent czy Ann Demeulemeester - here are a few exemples of designers
whose garments are connected with the theme of the exhibition. The Birds of Paradise shows the history of fashion hidden by...plumage. With ostrich, pheasant and marabou feathers women at Belle Époque highlighted their elegance or wealth. In the 20's they were loved by flappers. One of Marlene Dietrich's more famous dresses was decorated by feathers. This type of decorations were used in designs by Coco Chanel. The exposition's authors wanted to show, how diverse character may the plumage add to the garments. In their opinion, all of that was perfectly showcased: elegance, luxury and wealth, feminity or even the dark side of woman's nature.  
till August 24, 2014, Mode Museum, more 

5. CHARLES JAMES: BEYOND FASHION, NEW YORK
This is the exposition which was a theme of this year Met Gala (read more). It was sacred to incredibly talented Anglo-American designer, Charles James. Born in 1906, he was known for wrap-over trousers, ribbon capes, figure-eight skirts or poufs. Enough to see his most famous dresses like Four-Leaf Clover, Butterfly, Tree, Swan or Diamond to feel his style. Fortunately, these well-known designs are showcased on the exposition. There are far more garments on the display, of course. Additionaly, James's designs are fortified with photographs of models wearing them.
till 10 August, 2014, Metropolitan Museum of Modern Art, more 
READ MORE: