Jun 23, 2014

#6 Wieści z...Nowego Jorku: Vogue US Czerwiec

Czas powrócić do ,,Wieści z...''! Zajrzyjcie razme z Fashion from Art na łamy czerwcowego wydanie amerykańskiego Vogue'a!

Come As You Are to pierwszy artykuł, który zwrócił moją uwagę w najnowszym wydaniu Vogue'a. Stało się tak za sprawą czarno-białej fotografii, która kojarzyć się może tylko z jedną parą - Courtney Love i Kurtem Cobainem. Moje podejrzenia okazały się słuszne - Carolyn Murphy i Jake Schroeder bezbłędnie graja przed obiektywem kontrowersyjną parę, a Dylan Blue ich córeczkę, dziś topmodelkę Francis Bean Cobain. Zdjęcie wykonał Steven Meisel, a zostało ono opublikowane na łamach Vogue'a w 2011 roku. Tuż pod nim rozpoczyna się niezwykle interesujący artykuł Darcey Steinke, która wspomina spotkanie z liderem Nirvany w Seattle, niedługo przed jego samobójczą śmiercią. Autorka wyznaje, że podobnie jak jej idol, też nie miała ochoty nigdy dorosnąć.
Tymczasem Amerykanie odkrywają COS! Angielsko-szwedzka marka, która po cichu zmienia miejskie szafy, przybywa do Ameryki! - informuje na początku artykułu Work Force autor (po którym pozostały jedynie inicjały - C.N.). Na wpół anonimowy redaktor zachwyca się stylem projektowania północnej Europy. Pisze, że skandynawskie pomysły to coś unikatowego (i nie zapomina dodać, że często w okolicach jedynie stu dolarów). COS tworzy wygląd profesjonalny, ale nie pozbawiony kreatywności. Marka patrzy w przyszłość przez tworzenie architektonicznych, ale nadal delikatnych sukienek, graficznych spódnic o długości midi czy trapezowych, eleganckich bluzek. Przyrodnia siostra H&M-u otworzy swój pierwszy butik za oceanem w Nowym Jorku. Skandynawska marka to i skandynawska modelka - artykuł opatrzony jest bowiem zdjęciem Fridy Gustavsson pozującej w sukience w kolorze wina, doskonale odzwierciedlającej styl i idee projektowe COS.
Vogue radzi, by jak najszybciej zainwestować w przykuwający uwagę kolczyk. Tak, kolczyk.  Im większy, im bardziej okazały, im wyraźniej widać różnice między ozdobionym uchem, a drugim gołym - tym lepiej. Ja, już kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z modą, uwielbiałam w ten sposób eksperymentować. Po jednej stronie głowy nosiłam mały kolczyk typu stud, tak, by jeszcze bardziej wyeksponować ten drugi: duży i bogato zdobiony czy delikatniejszy, ale długi, aż do ramion. Teraz, to stało się modne. To właśnie między innymi za sprawą pokazu kolekcji Céline na sezon jesień/zima 2014, na którym modelki paradowały po wybiegu z jednym uchem przystrojonym wielkim kolczykiem, a drugim bez żadnej, nawet najmniejszej ozdoby. Dziennikarka Emily Holt wskazuje też inne domy mody, które w swoich ostatnich kolekcjach proponują błyskotki idealne dla tego typu eksperymentów: Louis Vuitton, Saint Laurent, Marni czy Aurelie Bidermann.
Artykuł Little Miss Perfect może zdziałać cuda w przypadku nerwicy natręctw, niezdrowych obsesji lub bycia zabobonnym. Nie ma w nim co prawda zbyt wiele mody, ale jest za to coś z takich dziedzin, jak zdrowie i psychologia. Czyli świetny kontrargument na zarzut, że Vogue to tylko ciuchy i reklamy. Jancee Dunn zastanawia się, czy jest jeszcze perfekcjonistką, czy już może osobą z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Zadaje sobie (i w gruncie rzeczy czytelnikom) pytanie, czy to ona kontroluje swoje życie, czy to potrzeba kontroli kontroluje ją. Artykuł uzupełniony jest z przyciągającym, pełnym magnetyzmu zdjęciem Tima Walkera z Karlie Kloss odkurzającą podłogę. Sprzęt idealnie współgra kolorystycznie z jej doskonale dopasowanym, czerwonym garniturem od Valentino z lakierowanej skóry. Perfekcyjne zdjęcie z perfekcyjną modelką w perfekcyjnym stroju nie pozostawia złudzeń co do tego, jaka jest odpowiedź na to pytanie.
Aktorka jeżdżąca na skuterze wodnym, biegająca lub przechadzająca się po plaży, opalająca się ze sprzętem do nurkowania w dłoniach. Ubrana w minimalistyczne stroje kąpielowe o geometrycznym kroju i sportowe dodatki, wszystko czarne lub białe. Sesja okładkowa czerwcowego wydania rozczarowała mnie. Tym bardziej, że Charlize Theron fotografował sam Mario Testino, który plasuje się w czołówce listy moich ulubionych fotografów mody. Z drugiej strony, nie powinnam się dziwić - większość sesji okładkowych amerykańskiej Biblii Mody, w których modelką jest gwiazda to tylko ładne, dobrze wykonane (i wyfotoszopowane) zdjęcia, których głównym celem jest atrakcyjne pokazanie bohaterki. Tyle i nic więcej, bo to zdjęcia, w których zazwyczaj brak kontrowersji, oryginalności, szaleństwa czy eksperymentów. Artykuł napisany po spędzeniu kilku dni z aktorką? Lubię teksty, które wychodzą spod pióra Jonathana Van Metera, ale niestety stał się tu ofiarą. Ofiarą Vogue'a, który poświęca kolejne numery samym gwiazdom, najczęściej nic a nic nie związanych ze światem mody, a potem rozkazuje biednym redaktorom rozpisywać się o nich w samych superlatywach. Może i Theron to fajna i równa babka, ale od słodyczy z jaką została opisana, głowa rozbolałaby nawet ją samą.
Zakochałam się za to w Roman Holiday - zarówno bajecznej sesji zdjęciowej z modelką Caroline Trentini oraz aktorem Louisem Garrelem, jak i artykule Andrei di Robiliani. Miło czytać o historii, która dzieje się w mieście, które się kocha. Szczególnie, że ona też jest o miłości. I miłości do Rzymu, i miłości między dwojgiem ludzi. Szczególnie, że rozgrywa się w ulubionych dekadach, w czasach, kiedy Wieczne Miasto musiało być jeszcze piękniejsze. Szczególnie, że towarzyszy jej sesja zdjęciowa, także utrzymana jest w klimacie dawnych lat, dokładniej lat 60. Dziewczęce minisukienki, noszone z kitten heels, małe, pudełkowe torebki - podchwyć pokusę zakochania się w luksusowym tle Wiecznego Miasta
Mario Testino na potrzeby czerwcowego wydania sfotografował nie tylko Charlize Theron, ale także Carę Delevingne. Miewam skłonności do koloryzowania, ale tym razem na pewno nie przesadzę, mówiąc, że Brytyjka jest niewątpliwie najodważniejszą modelką tego numeru. Prezentuje bowiem najnowsze kolekcje w towarzystwie prawdziwej bestii. To stwierdzenie to też nie przesada, ani nawet złośliwość, bo partnerem Delevingne jest...niedźwiedź Cody. Tytuł sesji, Beauty and the Beast został potraktowany bardzo dosłownie. I dobrze, bo to zdecydowanie czyni ją najciekawszą, jaką czytelnik ma okazję zobaczyć w czerwcowym Vogue'u. Na pytanie o to, co pokazuje sama modelka, najlepiej odpowie przytoczenie samego nagłówka: Odcienie ziemi, zamsz, wysokie sznurowane buty to więcej niż powroty do stylu boho - to istotne elementy na nocne polowania.
Trzeba przyznać, że magazyny o modzie nie są czymś, co zachwyca mężczyzn (no, może z wyjątkiem stron z modelkami prezentującymi bieliznę). W tym miesiącu zaczął się Mundial i pochłonięci rozgrywkami, przyklejeni do telewizorów fani futbolu jeszcze mniej interesują się tym, co nie dotyczy bezpośrednio piłki nożnej. Redakcja Vogue'a stara się przyciągnąć jednak i takich czytelników (a ta chęć dotarcia do mas nie dziwi po tym, jak na okładce wylądowała para Kardashian-West). W czerwcowym wydaniu pokazuje, że piłka nożna i moda nie są sobie jednak tak dalekie, jak dwa bieguny, a wyszło jej to całkiem dobrze. W Team Brazili, Roger Bennet przytacza wypowiedzi brazylijskich topmodelek o futbolu, a te zadziwią z pewnością nie jednego. Sport to odzwierciedlenie naszej miłości i naszej kultury - zapewnia Isabeli Fontana. Głęboko wierzę, że jest w naszym DNA - mówi o piłce nożnej Adriana Lima. Nie wystarczy nam wygrać. Musimy wygrać z gracją, a nazywamy ją ginga - wyznaje Raquel Zimmermann. Piłka, to pierwszy prezent, jaki dostaje każdy Brazylijczyk - tweirdzi Alessandra Ambrosio. Artykułowi towarzyszy zdjęcie Stevena Meisela ze wspomnianymi modelkami w sportowych strojach Stelli McCartney i mankietach projektu Alexisa Bittara.

Come as you are, zdjęcie: Steven Meisel, Vogue 2001
 Roman Holiday, zdjęcia: Peter Lindbergh
 Full Throttle, zdjęcia: Mario Testino
 Beauty and the beast, zdjęcia: Mario Testino
 Team Brazil, zdjęcie: Steven Meisel

SOCIAL MEDIA
Like, follow, hype...: 

2 comments:

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.