Jun 28, 2014

FASHION VICTIM IN THE MIDDLE OF NOWHERE

Nigdy nie byłam fanką gór, niezależnie od tego, czy mowa o zdobywaniu szczytów, czy podziwianiu zapierających dech w piersiach (podobno!) widoków. Zawsze wolałam morze i ocean albo zatłoczone centrum wielkiego miasta (koniecznie zobaczcie wpis o moim wypadzie do Rzymu w zeszłym miesiącu!). Nigdy nie marzyłam o przeprowadzce na wieś czy do cichej i spokojnej okolicy czy choćby o spędzeniu wakacji w takim miejscu. Zawsze powtarzałam, że wolałabym mieszkać w małym apartamencie, ale w centrum miasta, niż w rezydencji z wielkim ogrodem, a na wsi. Nigdy nie lubiłam chodzić po górach, chociaż, nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam sport. Trenowałam pływanie przez ponad dziesięć lat, jeżdżę na nartach od piątego roku życia, w gimnazjum zaczęłam trenować grę w tenisa, mam patent żeglarski, kocham taniec (nie tylko w pubach i klubach), a kiedy zumba stała się popularna, zostałam jej wielką fanką. Po prostu nigdy nie lubiłam chodzenia po górach, bo łączą się z ...górami. A te kojarzą mi się z byciem z dala od cywilizacji, brzydkimi górskimi chatami, okropnymi ciuchami, brakiem higieny osobistej czy ludźmi, którzy gardzą wszystkim, co uwielbiam i jest dla mnie ważne. Ale oto jestem, spędzając następny tydzień mojego życia w górach.
Pojechałam w Bieszczady, pas górski w poludniowo-wschodniej Polsce. Chociaż od pięciu lat jeden tydzień lata spędzam w polskich górach, nigdy wcześniej nie byłam w tej okolicy.
Podczas tego jednego tygodnia w roku, rezygnuję z eleganckich strojów, ładnych butów i biżuterii (moje kolie były jednymi z tych rzeczy, których brakowało mi najbardziej w czasie wyjazdu). Ale nie rezygnuję z dobrego wyglądu. Nosząc obcisłe dżinsy albo czarne legginsy z barokowymi ornamentami, bluzę i buty do biegania, mając na ustach szminkę w kolorze fuksji lub burgundu, a na oczach eleganckie okulary, które zwykle noszę do kobiecych sukienek i koturnów, bez wątpienia się wyróżniałam. W takich stroju wyglądalam zupełnie inaczej niż wszyscy miłośnicy gór, których mijałam na górskiej drodze. W szarawych ciuchach, masywnych ciemnych buciorach i z wielkimi plecakami, wszystkim specjalnie zaprojektowanym do chodzenia po górach, byli zdziwieni, kiedy widzieli mnie na szlaku. Szczególnie, kiedy wyprzedzałam ich jednego po drugim.
Ponieważ nie jestem fanką chodzenia po górach, musiałam znaleźć jakiś sposób, by dobrze je spożytkować. Zauważyłam (jak błyskotliwie!), że to świetna okazja, by zaostrzyć letnie odchudzanie. Zrezygnowałam ze słodyczy i jadłam mniejsze posiłki. Po całym dniu chodzenia po górach, pływałam w hotelowym basenie, korzystałam z sauny i robiłam moją dzienną porcję ćwiczeń. Podczas tego tygodnia byłam wobec siebie bardzo wymagająca. I nie zamierzam przestać.
...

I've never been a fan of mountains no matter if we are talking about coquering peaks or contemplating views which are said to be breathtaking. I've always prefered the seaside or a crowdy city centre (read the post about my stay in Rome a few weeks ago). I've never dreamt of moving out to a calm and quiet coutryside, not even just holidays in such place either. I've always repeated that I favour living in a small apartment but downtown to having a residence with an enormous garden located in the countryside. I've never been keen on mountaineering, however, don't get me wrong, I like sport. I trained swimming for more than ten years, I started sking at the age of 5, I took up tennis in junior high school, I have a sailing license, I love dancing (not only in pubs and clubs) and when zumba became popular I became its big enthusiast. I've just never liked mountaineering because it's connected with...mountains which mean for me being far from the civilization, ugly chalets, clothes as ugly as sin, lack of personal hygiene and people who sniff at everything that I admire. But here I am, spending another week of my live in mountains. 
I went to Bieszczady, a mountain range located in south-western Poland. Although I spent one summer week in polish mountains every last five years, it was my first time in this highlands.
During this one week in the year I forgo elegant clothes, nice-looking shoes and jewelry (my statement necklaces were one of the things I missed most). But I don't abandon looking good. Wearing my fuchsia or burgundy lipstick, nike footwear, skinny jeans or black leggins with baroque-like ornaments, a sweatshirt and elegant sunglasses which I usually wear with feminine dresses and wedges I definately stood alone. In such outifit I was so dissimilar to all of the mountain lovers I passed by. In geryish clothes and massive dark boots, with big backpacks, all specially equipped for mountaineering, they were shocked when they saw me on the path. Especially, when I was overtaking them one by one.
Because I'm not a keen alpine walker, I had to find a way to make mountains more pleasant for me. I found out (oh, how brilliantly!) that it's a perfect occasion to tighten up my slimming plan. I went off sweets and I was eating smaller meals. After mountaineering whole day I was swimming in the pool, going to sauna and doing my daily portion of workout. This week I was quite rigoristic to myself and...I don't think about stopping.


FASHION FROM ART | SOCIAL MEDIA 
Like, follow, hype...: 

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.