Sep 9, 2014

MORROCANS - street style photography from my trip to Morocco part #2

Czego zaniechałam w Paryżu, nie mogłam sobie odpuścić w Maroko. Mowa oczywiście o dokumentacji street fashion, chociaż określenie to w odniesieniu do państw afrykańskich może brzmieć nieco groteskowo. Te zdjęcia to nie tylko moda, a raczej dużo więcej niż ona sama. Tym razem, nie jest ona najważniejsza. Pierwsze skrzypce gra tu odmienność kulturowa krajów muzułmańskich. To zwykłe pamiątki z podróży, które jednak pokazują dużo więcej niż jedynie piękne widoki. Można na nich dostrzec jedne z najciekawszych dla niemuzułmanów aspektów kultury arabskiej i życia w krajach islamu. Myślę, że nie tylko według mnie są nimi właśnie pozycje kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, wzajemne relacje obojga płci, rola, jaką w życiu codziennym odgrywa religia czy to, ile się (nie)zmieniło przez dziesiątki lat. Kultura państw Afryki Północnej i Środkowego Wschodu jest dla mnie czymś niezwykle intrygującym. Samego stosunku do niej nie jestem w stanie dokładnie określić. Fascynacja innością miesza się u mnie z obrzydzeniem, bulwersacją, chęcią buntu. Chociaż bardzo lubię odwiedzać te regiony, to już mój piąty raz w państwie, w którym ponad 90% ludności stanowią muzułmanie, to trudno mi przejść na porządek dzienny z tamtejszymi realiami. Jako kobietę, osobę nowoczesną, człowieka o liberalnych pod względem aspektów społecznych poglądach, sytuacja w państwach arabskich musi mnie nie tylko dziwić, ale też drażnić. Kilka przykładów? W Arabii Saudyjskiej kobietom nadal nie wolno prowadzić samochodu, co więcej w zeszłym roku saudyjski szejk publicznie stwierdził, że kierowanie pojazdem negatywnie wpływa na jajniki, a co za tym idzie, może powodować problemy z rodzeniem dzieci! Na północy kraju, sąd skazał jedenastu mężczyzn i trzy kobiety na kary więzienia i chłosty za to, że razem urządzili imprezę. W Pakistanie, Iranie czy Sudanie gejom grozi kara śmierci, a lesbijkom chłosta. W samym Maroku, państwie świeckim, za zapalenie papierosa w czasie ramadanu grozi kara pozbawienia wolności nawet na trzy lata. Z drugiej jednak strony wiem, że to kultura zupełnie inna. Nie można porównywać europejskich realiów do tych, które panują w państwach, w których religia, i to islam, zajmuje tak ważne miejsce. Ponadto, żyjące tam kobiety często nie znają innego życia, w tym wypadku nie żałują więc, że nie urodziły się w innej części świata. Nierzadko same są bardzo religijne i do noszenia chustki nie zmuszają ich mężowie, szwagierki czy teściowe, a one same. Z innej strony, mamy XXI wiek, nowe pokolenia są coraz bardziej postępowe, a młode kobiety częściej niż ich matki i babcie pragną przeciwstawić się niesprawiedliwościom społecznym. Wystarczy wspomnieć choćby o Turczynkach, które reagują zbiornie na każde co dziwniejsze wystąpienie wicepremiera. Ostatnio portale społecznościowe zaroiły się od zdjęć uśmiechniętych od ucha do ucha obywatelek Turcji, działających na przekór Bulentowi Arincowi, który stwierdził, że kobiety nie powinny śmiać się publicznie. Mieszkanki Arabii Saudyjskiej już w 1990 roku próbowały zbuntować się przeciw zakazowi zasiadania za kierownicą. Niestety realia życia w tej monarchii despotycznej są jakie są i akcja zakończyła się niepowodzeniem.
Piszę o tym wszystkim, bo na moich zdjęciach widać między innymi właśnie sytuację kobiet w Maroku. Mimo, że jest państwem świeckim i dużo mniej ortodoksyjnym niż Arabia Saudyjska czy Irak, kobiety muszą zakładać nie tylko chustki. Praktycznie co chwilę widziałam na ulicy panie pokryte czernią od stóp do głów, w czterdziestostopniowym upale chodzące w skarpetkach czy rękawiczkach. Niemało było też takich, które oprócz obowiązkowego hidżabu, miały na sobie burki afgańskie albo nikaby. Kobiet bez zakrytych włosów widziałam na ulicach Rabatu, Marrakeszu czy Casablanki bardzo mało. Zdjęcia pokazują też, że być może Coca-Colę kupić można na każdym stoisku, a samo Maroko staje się magnesem dla zagranicznych inwestorów, ale to państwo nadal bardzo tradycyjne. Mimo, że nieźle się rozwija, mężczyźni bardzo przywiązani są do swojej kultury i obyczajów, nie tylko jeśli chodzi o ich żony i córki, ale także względem samych siebie. Panów w ,,sukienkach'' można zobaczyć tam tak często, jak tych w spodniach. W zależności od regionu, taki widok jest nawet spotykany częściej! Te ,,sukienki'' to tak naprawdę dżelaby, inaczej galabiye. Nazwy te określają szatę wierzchnią zakładaną zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Na poniższych zdjęciach zobaczycie niejednego pana w takim stroju, a ja, wierzcie lub nie, widziałam ich duuużooo więcej. Te damskie często wykończone są złotymi haftami, te męskie często zdobią pionowe pasy. Sama uległam pokusie i kupiłam jedną galabiję.


 CLICK TO SEE MORE PHOTOS!




all photos by Fashion from Art
All rights reserved.
FASHION FROM ART | SOCIAL MEDIA 
Like, follow, hype...: 

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.