Apr 23, 2015

FASHION WEEK POLAND FRIDAY: EVA MINGE - FEMESTAGE



Praca zatrzymała mnie w Warszawie (tak, to tutaj chwilowo mieszkam!) aż do piątkowego popołudnia. Z wielkim żalem musiałam więc opuścić prezentacje takich perełek, jak Odio i Jakub Pieczrkowski czy Dawid Tomaszewski. Ciekawa byłam jedynych (!) podczas tej edycji pokazów OFFowych: Katarzyny Karwowskiej i Aleksandry Woronowskiej, Kopi, Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz i Romany. Jechałam do Łodzi chlipiąc, że nie zobaczę kolekcji Piotra Drzała, Bereniki Czarnoty i Wojtka Haratyka. Jak się potem okazało, żałowałam też opuszczenia nieznanej mi wcześniej Tundra-Fashionlogic. Rzutem na taśmę zdążyłam jeszcze na trzy piątkowe pokazy, kolejno: Jakuba Bartnika, Ewy Minge oraz Łukasza Jemioła. Czy było warto?

EVA MINGE (a tak naprawdę FEMESTAGE)

Projektantka niejednego wprawiła w zakłopotanie. Na harmonogramie pokazów: ,,Eva Minge”, na facebookowym profilu jej nowej marki, Femestage informacje o tym, że premiera pierwszej kolekcji odbędzie się właśnie w Łodzi. Na moment przed pokazem na ekranie wyświetlił się napis ,,Eva Minge”, by po chwili barwnym filmikiem zapowiedzieć prezentację ,,Femstage”. To właśnie z tym nowym tworem projektantka odważyła się po dwóch latach nieobecności wrócić do Łodzi.


Już na pierwszy rzut oka widać, że za pomocą swojego nowego projektu, kapitan Minge postanowiła wpłynąć na nowe wody. Femestage to może nie odwrotność, ale na pewno zupełnie inny kierunek, niż ten, jaki wcześniej prezentowała ta projektantka. Barokowy przepych czy przesadną strojność zastąpiły wygoda, funkcjonalność, delikatność i kobiecość. To moda bardziej sieciówkowa (przypomina np. ubrania Mohito) i casualowa, a przez to mająca szansę trafić do szerszego grona klientek. 

Zwykle nie pochwalam zwyczajności i mainstreamu, ale w przypadku Minge, zwrot ku przeciętnej kobiecie to bardzo dobry krok. Projektantce takiej jak ona, gratulacje należą się tym bardziej, że pewnie niełatwo było jej się na niego zdecydować. 

Femestage to też nie taka znowu przeciętność. Pierwsza kolekcja nowej marki to odwołania do lat 70., a przejawiają się one m.in. w kwiatowych total lookach czy wszechobecnych w drugiej części pokazu frędzlach i zwiewnych spódnicach maxi. To także bogactwo materiałów oraz różnorodność fasonów, cięć i wykończeń.  


photos: Rafael Poschmann / Ela Baron

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.