Apr 22, 2015

FASHION WEEK POLAND XII FRIDAY: LUKASZ JEMIOL BASIC


Pokazy mają to do siebie, że trudno ocenić je zerojedynkowo, a gdyby już pokusić się o takową ocenę, byłaby ona w większości przypadków niesprawiedliwa. Wyjątkiem nie jest tu piątkowy pokaz Łukasza Jemioła, z naciskiem na: pokaz

W przypadku tego projektanta nie wymagam nie wiadomo jakich szaleństw, ponieważ Łukasza Jemioła kochamy za basic. Nawet jednak tych projektantów, którzy lubują się w prostocie, proszę zawsze o coś nowego. I pod tym względem, pokaz Jemiołowi się udał. 

Jego finał okazał się niezwykle bogaty. Nastolatki, których pełno było na tegorocznym Fashion Weeku, musiały piszczeć z radości, bowiem pochód modelek i modeli zamknął Michał Baryza, przystojny rolnik, który zapragnął zostać modelem. Na zakończenie, pierwsza wyszła na wybieg modelka nagrywająca pokaz trzymanym w ręce gadżetem zwanym potocznie kijem do selfie. Pozostali przemaszerowali za nią gęsiego wymachując sztandarami z namalowanymi gwiazdami czy napisami: peace. Pod względem wizualnym była to niezwykle miła odskocznia od zwyczajnych finałów, w których największym szaleństwem jest połączenie modelek w pary.


Z drugiej strony, cała otoczka kolekcji to temat dosyć naiwny. Jemioł bawi się w manifesty pacyfistyczne, a równocześnie klimatem militarnym i nazwą ,,Forces” akcentuje walkę o pokój w czasie zagrożenia. W takich momentach nie dziwię się, że ludzie śmieją się ze świata mody. Założenie koszulki z napisem No War!, ba, nawet stworzenie przez jednego z najpopularniejszych projektantów w kraju całej kolekcji będącej rzekomym protestem przeciw namnażającym się konfliktom zbrojnym, nic niestety nie da. Zwiększanie świadomości nie jest tu dobrym argumentem, ponieważ wiadomościami o konfliktach zbrojnych w Afryce lub działaniach Putina bombardowani jesteśmy ze wszystkich stron. Jeśli naprawdę chcemy coś zmienić, to nie bierzmy się za to od strony uszycia T-shirtu.

A sama kolekcja? Ona zbierze już ode mnie same pochwały. Jak na polską modę i samego projektanta okazała się nie aż tak basicowa, jak sądziłam. Co więcej, jeśli działo się dużo, to i nie zbyt dużo (choć pewnie gdyby tak było, nie przeszkadzałoby mi to za bardzo). Dobre dopasowanie materiałów do projektów, dbałość o detale, przemyślane proporcje. Zarówno z daleka, jak i z bliska widać doskonały warsztat. Ale cóż w tym dziwnego, skoro kolekcja wyszła z pracowni jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich projektantów, który stał się nim przecież nie bez przyczyny?


Jemioł złapał mnie za serce dodając odważne elementy, które mają szansę sprawić, że Polki i Polacy w zabawie modą i wizerunkowych eksperymentach znowu pójdą o krok dalej. Myślę tu m.in. futrzanych zawieszkach sporych rozmiarów jako dodatku do męskiej stylizacji czy o dekolcie niepozornej na pierwszy rzut oka zamszowej sukienki kończącym się aż za pępkiem.

,,Forces” to romans z popularnym ostatnio stylem militarnym, ale w nieco innej, mniej oczywistej formie. Jeśli pojawiły się barwy nawiązujące do wojskowych - zielenie, szarości, brązy, to zaraz z innej strony wyłaniały się takie, które z armią i poligonem kojarzą się mniej – złoto, jasny popiel, biel. Nie było za to tak typowego dla stylu militarnego moro, a za uniknięcie go projektantowi należą się szczere gratulacje. Nawiązania pojawiły się za to w postaci jednoznacznie kojarzących się z wojskiem naszywek na spódniczkach, bojówek, pasków imitujących pasy z nabojami, poszarpanych spodni czy nadruków oraz wytłoczeń na bluzach i koszulkach. 

Jeśli chodzi o formy, to Jemioł pokazał to, z czego słynie jego linia Basic: otulające ciało oversize, sylwetki o miękkich liniach, dzianiny (tym razem m.in. w wydaniu połyskującym). Najnowsza kolekcja to bogactwo krojów i form widoczne w każdym elemencie stroju, od spódniczek, przez kombinezony, aż po płaszcze.



photos: Rafael Poschmann / Ela Baron

1 comment:

  1. świetne rozebranie pokazu na czynniki pierwsze

    ReplyDelete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.