May 12, 2015

FASHION WEEK POLAND XII SATURDAY: GAVEL & JAROSLAW EWERT




Z wielkim opóźnieniem, za co bardzo Was przepraszam, publikuję minirecenzje sobotnich pokazów FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Przeczytajcie o najważniejszych cechach kolekcji i zobaczcie zdjęcia z wybiegów Studio oraz Designer Avenue. Dziś, w pierwszej części relacji z trzeciego dnia łódzkiego święta mody, przedstawię Wam marki Gavel oraz Jarosław Ewert. Druga część i reszta pokazów już za kilka dni!

STUDIO:
GAVEL
Markę Gawła Grzegórskiego mam nadzieję znacie. Ja śledzę jej poczynania już od kilku sezonów, a pierwszy pokaz tego młodego projektanta widziałam w Poznaniu podczas Małej Czarnej, imprezy, którą kojarzycie na pewno, jeśli zaglądacie raz po raz na Fashion from Art. W Łodzi Grzegórski pokazał kolekcję Millionaire, która okazała się kwintesencją jego stylu. Widzieliśmy więc złoto, mnóstwo skóry czy błyszczące materiały i oczywiście charakterystyczne dla Gavla króciutkie i na maksa rozkloszowane spódniczki. Ostatni pokaz to jednak dużo więcej, bo młody absolwent łódzkiej ASP pokazał też dużo nowych dla siebie rozwiązań (o co w sumie nietrudno, bo marka istnieje przecież zaledwie od kilku lat). Trzeba tu wymienić genialny półprzezroczysty koszulo-bluzo-płaszcz (?) z kapturem i oversize’owe równie trudne do zidentyfikowania góry w czerni, różu i turkusie. Projekty z najnowszej kolekcji są piękne, można by pokusić się nawet o stwierdzenie, że zjawiskowe, ale bardziej niż one same, zaskakują rzekome inspiracje. Uwaga, uwaga. Drodzy Państwo, Millionaire to odpowiedź na skomplikowany proces homogenizacji kultury, a także islamizację świata. Well…


DESIGNER AVENUE
JAROSŁAW EWERT
Pokazana w Łodzi kolekcja, to już druga, którą miałam okazję oglądać na żywo. Młody projektant ponownie mnie zaskoczył, bo spodziewałam się czegoś prostego, ładnego, ale bez szału. Młody projektant pokazał ubrania na pierwszy rzut oka zwyczajne - elegancko-casualowe, w sieciówkowym stulu, lecz mające ,,to coś”, co przyciąga uwagę. Na to je ne sais quoi złożyły się m.in. wszelkiego rodzaju lśnienia i błyski, które mimo swej mnogości nie przytłoczyły, nie oślepiły i nie spowodowały przerostu formy nad treścią. Drugim najważniejszym elementem, który wpłynął w moim odczuciu na niebanalność projektów są dodatki. Przeglądając recenzje łódzkiego pokazu Ewerta, natknęłam się na negatywne komentarze dotyczące charakterystycznych kolczyków, które ozdobiły uszy modelek. Megadługie czerwone frędzle przywołujące na myśl orient to elementy, które nadały charakteru i podkręciły stylizacje. Szczególnie, gdy zmiksowane zostały ze zdobiącymi rękawiczki frędzlami o równie przesadzonej długości. Projekty przykuwają wzrok także dzięki odważnym i niełatwym krojom. Marka j a r o s ł a w  e w e r t to staranne wykończenia i bardzo dobry warsztat, który z roku na rok chwalić można coraz pewniej. W kolekcji pokazanej na łódzkim Fashion Weeku wszystko to było widać. Znalazło się też miejsce na wpadki, a najpoważniejszą była dla mnie nieumiejętna gra czerwienią. Blair Waldorf z czerwonych rajstop szybko zrezygnowała i jej stylizacje stały się dużo bardziej stylowe i mniej kiczowate. Ewert musiał poprzestać na pierwszy sezonie Plotkary i wysunąć złe wnioski. Pomidorowe kolczyki a la chińskie lampiony i skórzane rękawiczki – okej, ale wyskakujące ze wszystkich miejsc skarpetki i rajtuzy (w tym wydaniu można je nazwać wyłącznie tak – rajtuzy) w tym samym odcieniu to niestety wybór nietrafiony. Szczególnie, w połączeniu ze srebrzystą ołówkową spódnicą.


photos: Rafael Poschmann / Ela Baron

A co Wy sądzicie o kolekcjach?

No comments:

Post a Comment

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.