Jul 25, 2015

MY NEW YORK CITY ADVENTURE: FRIDAY, DAY 2





Dzisiejszy dzień też był dość intensywny. Dalsze odkrywanie Nowego Jorku zaczęłam blisko hotelu, nawet bliżej niż się spodziewałam, bo za cel obrałam sobie położony na skraju Manhattanu Battery Park, który pokazał się moim oczom po zaledwie kilku minutach drogi. Zapamiętałam go jako wyglądem przypominający najweselszą część Central Parku, z dużą ilością zieleni i ulicznych występów. Nic bardziej mylnego, park jest brzydki, zieleni w nim mało, a za to dużo śmieci. Jak najszybciej zjadłam śniadanie, które kupiłam na wynos ulicę dalej i udałam się nad wodę. Nadrzeczny bulwar  widok na Brooklyn zachwyciły mnie o wiele bardziej. To z tutejszych przystani odpływają stateczki na Ellis Island i Liberty Island, na której znajduje się Statua Wolności. I tu znów zaskoczenie, bo choć wiem, że patrzy się na nią z dużej odległości, i tak zapamiętałam ją jako dużo wyższą. Kawałek dalej znajduje się miejsce, z którego odpływają promy na Staten Island. Przeprawa jest darmowa, więc kolejki są ogromne, ale warto poczekać, bo czekanie wynagrodzone jest pięknymi widokami (i zdjęciami!) Dolnego Manhattanu, Statuy Wolności, Mostu Verrazano, Mostu Brooklińskiego czy samego Brooklinu.

Po zadumaniu się nad zapierającym dech w piersiach widoku na Brklyn (ach, te skróty w metrze), weszłam na Wall Street. Tak, to Wall Street. Na samym początku miałam znaleźć malutki park wciśnięty między dwa wieżowce, o którym przeczytałam gdzieś w internecie. Miał być cudowny, miał być urokliwy, miał być parkiem. Spotkało mnie rozczarowanie, bo okazał się być rozłożonym po dwóch stronach Front Street skwerem z ławeczkami i odrobiną zieleni. No cóż, jak widać, mając Central Park za jedyną oazę z prawdziwego zdarzenia, nowojorczycy cieszą się każdą namiastką parku. 


Poszłam dalej Wall Street i doszłam do słynnych budynków Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych, Federal Hall National Museum, Federal Reserve Bank czy kościoła Trinity. Przeszłam znów w dół Manhattanu, by rzucić okiem na giełdowego byka i zawróciłam w stronę Midtwon. Przeszłam kawałek Broadway Street i skręciłam w prawo, by poczuć klimat specyficznych dzielnic: najpierw Chinatown, a potem Little Italy. 


Na popołudnie  w planach miałam trzy muzea, a na pierwsze z nich wybrałam Museum of Modern Art. Budynek jest ogromny, a kolejka….otaczała wszystkie 4 ściany. Zdecydowałam się poczekać i zdecydowanie było warto, bo przesuwała się tak szybko, że na czekaniu zleciało mi niecałe 15 minut. O samej MoMie nie będę się rozpisywać, bo o tym największym pod względem zbiorów i najbardziej znanym muzeum sztuki współczesnej na świecie na pewno coś słyszeliście. Mnie najbardziej ucieszyła obecność prac Pieta Mondriana, Roya Lichtensteina, Mariny Abramović i Magdaleny Abakanowicz (duma!). Trafiłam na super wystawy czasowe. W czasie mojej wizyty było ich 16, a mnie najbardziej zainteresowały: Yoko Ono: One Woman Show, Any Warhol: Campbell’s Soup Cans and Other Works, One-Way Ticket: Jacob Lawrence’s  Migration Series and Other Visions of the Great Movement North oraz Gilbert & George: The Early Years. Wiele z nich trwa jeszcze do listopada, więc jeśli będziecie do tego czasu w NY, to koniecznie wpadnijcie do MoMy (jeśli jeszcze nie wpisaliście jej do swojej listy NYC Must-Do). 


Potem poleciałam do Morgan Library & Museum, czyli bardzo ważnego nowojorskiego muzeum, które jednak często jest niedoceniane i nie odwiedzane przez turystów przebywających w mieście krótko. Zdecydowanie warto się tam wybrać, bo wnętrza, a szczególnie biblioteka zapierają dech w piersiach. Obecnie w muzeum oglądać też można wystawę: Alice: 150 Years of Wonderland. Byłam i bardzo polecam. Po je zobaczeniu, jak najszybciej chcę przypomnieć sobie książkę Lewisa Carolla. Najlepiej w oryginale. 

Potem poleciałam do Whitney Museum of American Art, cała zestresowana, że nie zdążę w środku zobaczyć wszystkiego, co bym chciała, bo była już 20:30. No i nie zobaczyłam, bo okazało się, że Whitney się przeniosło. I to do dzielnicy Chelsea. Mam nadzieję, że podczas tego pobytu uda mi się jeszcze tam dotrzeć.

Już sobota. Szykuję się do wyjścia, a Wy obejrzyjcie zdjęcia, które zrobiłam podczas drugiego dnia pobytu w NY.


1 comment:

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.