Jul 29, 2015

MY NEW YORK CITY ADVENTURE: TUESDAY, DAY 6

 
Mój szósty dzień w Nowym Jorku nazwać można by Dniem Brooklińskim. Tak, dziś większość czasu spędziłam na tej owianej legendą hipsterskości dzielnicy. Dzień zaczęłam od lekkiego śniadanka. Zaczynam już czuć amerykańskie jedzenie - mimo pokonywania nowojorskimi ulicami kilometrów, podejrzewam, że wrócę do Polski z nadprogramowym kilogramem. Gdy chce się coś zjeść szybko i w biegu, naprawdę trudno znaleźć tu dobre, czytaj zdrowe i nieprzesiąknięte tłuszczem jedzenie. Ulice przepełnione są budkami z żywnością, ale raczą przechodniów niezbyt przyjemnym zapachem fast foodów. Mi udało się dziś kupić jogurt i owoce, a zjadłam je na skwerze nieopodal Wall Street.


Po pożywieniu się, od razu obrałam kierunek: Brooklyn. Wsiadłam w zieloną 6-stkę i wysiadłam na pierwszej stacji za East River. Głównym punkt mojego dzisiejszego programu? Po prostu poczucie klimatu dzielnicy. Nie miałam w planie wielu konkretnych punktów. Marzyłam przede wszystkim o tym, żeby poszwędać się po Brooklinie. Zaczęłam od Brooklyn Heights - według mojej BFF, najlepszej do mieszkania części Nowego Jorku. Ponieważ w weekend miałam okazję całkiem dobrze poznać West Village, przybrzeżna dzielnica Brooklynu nie zachwyciła mnie, choć rzeczywiście - jest tam całkiem miło. Dotarłam do słynnego Mostu Brooklińskiego i podekscytowana przeszłam nim nad East River. Wędrówce tam i z powrotem towarzyszyły niesamowite emocje. Dopiero przy wstąpieniu na Brooklyn Bridge, człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak zdumiewająca jest to konstrukcja. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Widok - jak na filmach, oszałamiający. Manhattan, zarówno dolny, jak i górny, prezentuje się z mostu bajecznie.   Dziś weszłam na słynny most po raz pierwszy. Nie do wiary, że nie zrobiłam tego w czasie mojej poprzedniej wizyty w Wielkim Jabłku!


Po przejściu mostu i nacieszeniu się zapierającymi dech w piersiach widokami, skierowałam się w stronę Williamsburgu, dzielnicy, która zyskała miano najbardziej hipsterskiej w Nowego Jorku. Skręcając z Flushing Avenue w Bogart Street, wpadłam na Beacon's Closet, słynny vintage shop, który wpisałam na swoją shoppingową listę, a który odnaleźć chciałam dopiero później. Teraz już wiem, że w sprawie tego miejsca, internet mnie nie okłamał i rzeczywiście warto do niego zajrzeć w czasie pobytu w NY. Sklep jest dość duży, a gęsto rozstawione wieszaki przepełnione są ciuchami, butami, torebkami czy innymi akcesoriami z drugiej ręki. Już w pierwszej minucie znalazłam takie perełki, jak buty Prady, bluzka Roberto Cavalli i sukienka Tibi. I to w super niskich cenach. Koniecznie wpiszcie Beacon's Closet na Wasze listy NYC Must-Do!


Czas na lunch. Bardzo blisko wspomnianego vintage shopu, choć już w dzielnicy Bushwick, znajduje się Roberta's. Tą miejscówkę w czasie swojej ostatniej wizyty w Nowym Jorku polecała Jessica Mercedes, ale nie tylko na jej blogu, a na wielu stronach w sieci znajdziecie informację, że to jedna z najlepszych albo i najlepsza pizzeria w NYC. Wejście wygląda bardzo niepozornie, a nawet nieco przerażająco - przynajamniej w dzień, kiedy w pobliżu nie widać nikogo, a restauracja wygląda na zamkniętą. Zaraz po uchyleniu drzwi, wszystkie uprzedzenia znikają. W środku panuje świetna atmosfera. Roberta's to zdecydowanie miejsce nieturystyczne. Wręcz przeciwnie, roi się w nim od hipsterów, luzaków i artystycznych dusz. Kelnerki i kelnerzy są przemili, a pizza przepyszna. Polecam!


Po lunchu pochodziłam jeszcze trochę po Brooklynie i z dziwnym uczuciem ulgi i radości wróciłam  na Manhattan. Muszę przyznać, że zapamiętałam go jakoś inaczej i w czasie dzisiejszej, pierwszej raz w czasie tego pobytu w NYC wizyty rozczarował mnie. Być może nie trafiłam dziś tam gdzie trzeba, ale od Brooklynu bardziej artystyczny i hipsterski wydaje mi się West Village. Sorry!

Po powrocie do cywilizacji i półgodzinnym chillingu w Bryant Parku odwiedziłam Nowojorską Bibliotekę Publiczną. Jak na razie, to był dzień samych pierwszych razów, bo choć budynek widziałam wiele razy, do środka weszłam dziś po raz pierwszy. W skład New York Public Library wchodzi kilka gmachów, więc uściślę, że odwiedziłam dziś ten najbardziej rozpoznawalny, Stephen A. Schwarzman Building. To właśnie w nim miał odbyć się ślub Carrie i Biga. No właśnie. Wnętrza są bardzo ładne, ale w realu NYPL zrobiła na mnie dużo mniejsze wrażenie niż w serialu. Nawet wystawy czasowe nie porwały mnie jakoś specjalnie. Chyba widziałam już za dużo...Nie dosyć, że biblioteka nie jest szczególnie interesująca jako zabytek, to jeszcze chyba trudno się w niej uczyć. W środku widziałam mnóstwo ludzi wyglądających na studentów i pracowników akademickich, którzy studiowali jakieś książki czy broszury, ale to pewnie trochę dla lansu. Bo wyobraźcie sobie wkuwanie anatomii, gdy do czytelni co chwilę wchodzą turyści i błyskają fleszami aparatów!


Wieczorem moje nogi zaczęły domagać się odpoczynku. Przeszłam się więc w połowie Aleją Piątą, a w połowie Madison do Central Parku. Po drodze zrobiłam mały przystanek przy New York Palace Hotel, czyli serialowego domu van der Woodsenów, a własności Bassów. Kolejne miejsce z mapy Plotkary odhaczone! Kawałek za Zoo przysiadłam na trawie i pozwoliłam sobie na godzinę leniuchowania, choć nie do końca bezproduktywną. Wiele znajomych śmieje się ze mnie, że pocztówki wysyłam w ostatni dzień wyjazdu, więc tym razem zabrałam się za to już w jego połowie. A kartki czekają już od czwartku. 


Jestem już w hotelu i zaraz kładę się spać. Jutro czeka mnie kolejny ekscytujący dzień w Nowym Jorku, który planuję zacząć medytacją w High Line, parku utworzonym na byłej naziemnej linii metra. Ostatnie dni były tak szalone, że nie znalazłam ani chwili, by napisać relacje z soboty, niedzieli i poniedziałku, ale obiecuję, że już niedługo przeczytacie, co robiłam w te dni. Pamiętajcie, by śledzić moje nowojorskie przygody na Snapchacie i innych kanałach social media (@fashionfromart)!


MY OUTFIT:
BLOUSE: second hand W Rzeczy Samej | SHORTS: Reserved | BAG: Coach | SUNNIES: H&M | SHOES: Deichmann | BRACELETS: Lilou, Rustic Cuff

2 comments:

  1. Zazdroszczę <33

    rilseee.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. piekne zdjecia sa cudowne :*
    powodzenia w blogowaniu <3
    super bloggg :)

    ReplyDelete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.