Sep 6, 2015

WIELKI SUKCES PROJEKTU MAŁA CZARNA. X EDYCJA BYŁA CZĘŚCIĄ POZNAŃ FASHION FAIR



X edycja i niemal X (czytaj 9) pokazów mody, a wśród projektantów, którzy pokazali swoje kolekcje, tak znane nazwiska i nazwy jak: Paprocki i Brzozowski, Natasha Pavluchenko, Milita Nikonorov czy DanHen. Występy taneczne, popisy wokalne, strefa showroom. Prestiżowi partnerzy i sponsorzy, świetna organizacja, przepiękne otoczenie i podniosła atmosfera. 

Może mam skłonności do koloryzowania, może miewam napady bezgranicznego optymizmu, może lubię patrzeć na świat przez różowe okulary. Myślę jednak, że nie tylko w mojej ocenie, przez 3 lata Projekt Mała Czarna bardzo się rozwinął, a jego dzisiejsza odsłona nie ma niemal nic wspólnego z tą, w której można było uczestniczyć w kwietniu 2012 r.

Paulinko, Kasiu i Karolino, wielkie gratulacje. Tak, jak powiedziałyście na scenie: nie tylko Wy, ale chyba nikt nie spodziewał się, że Wasze Zanurzenie zmysłów w niedzielnej kawie przerodzi się w coś zorganizowanego z takim rozmachem. Tak jak w tytule. Dziś macie pełne prawo nazwać Projekt Mała Czarna sukcesem, a Warszawa może go Wam i nam, poznaniakom, pozazdrościć. Teraz możecie w to uwierzyć: Małą Czarną udało się zorganizować w tak prestiżowej lokalizacji jak Sala Ziemi na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Ale nie tylko. Połączyłyście ją z najważniejszą branżową imprezą w kalendarzu naszego miasta - targami mody Poznań Fashion Fair.

A dziś można z Wami świętować nie tylko to, że marka, jaką wyrobiłyście pozwoliła na organizację Waszej imprezy w takim miejscu czy pod honorowym patronatem miasta Poznań, ale także to, że jubileuszowa odsłona Projektu Mała Czarna rzeczywiście się udała.  


A żeby nie było za słodko, relację z czwartkowej imprezy zacznę od małej nagany. Niechętnie przyznaję, że tak jak zawsze strefa showroom na Małej Czarnej jest dla mnie miejscem ciekawych odkryć, tak tym razem trochę mnie zawiodła. Chodzi tu przede wszystkim o liczbę wystawiających się firm, bo one same okazały się już całkiem ciekawe. Przed wejściem do Sali Ziemi porozmawiać można było z właścicielami czy przedstawicielami takich marek jak: By Polala (ostatnio słyszę o niej bardzo dużo, ciekawe, czy wyjdzie z tego jakaś kolaboracja...), Tailor Crafts (garnitury szyte na miarę, ciekawe, czy tak luksusowe, jak lokalizacja firmy - poznańska Concordia Design), Zava (torebki i plecaki w totalnie różnym stylu i niech użycie tak odmiennych materiałów jak filc i sprowadzana na specjalne zamówienie włoska skóra mówi samo za siebie), Cup of Sox (kolorowe i całkiem oryginalne skarpetki, niestety bez tematycznych - złotych - aplikacji), Anna Dudojć (kapelusze, które pokochają Wasze babcie i czapki z daszkiem, o które błagać Was będą Wasze 12-letnie córki), My bag (torby, torebki i torebeczki - ekskluzywne, mimo dostępności w wielu wersjach), DanHen (znana sieciówka tuz obok początkujących marek? why not!), Tressore (dzięki Małej Czarnej odkryłam tę markę na nowo. Ciekawe czemu projekty Tressore zapamiętałam kiedyś jako proste i monochromatyczne, podczas gdy oferują zabawę z wzorami, formami i kolorami?).

Marek, które można było odkryć, było tym mniej, że aż pięć z nich i tak poznałoby się zaledwie chwilę później - w trakcie części pokazowej. Z brandami modowymi wymieszały się stoiska salonów piękności, Vespy, która wpasowała się w klimat imprezy z powodu współpracy z Emporio Amrani, Douglasa, przy którym można było dać pomalować sobie oko czy przypudrować nos, a także...łódzkiego Feszyn Łika. A to ciekawostka! Chyba największa z całej strefy showroom.


Jako, że pokazy mody są dla mnie najważniejszym momentem tego typu imprez, zwykle nie mogę się doczekać końca - kochani artyści, przepraszam, że tak to nazwę - tzw. przerywników. Tym razem było jednak inaczej. Złapałam się na tym, że zarówno występ taneczny Sary Janickiej, jak i koncert Sabiny Jeszki uznałam za całkiem interesujące. Przyznam się nawet do czegoś jeszcze: ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam  dziewczyny na scenie po raz drugi!

Jak już kiedyś pisałam, zawsze hejtowałam wszelkiego rodzaju talent show, ale, kurczę, po kolejnych Małych Czarnych widzę, że ich uczestnicy, a przynajmniej finaliści, rzeczywiście coś sobą reprezentują i mają co pokazać. Pokaz Janickiej, jakkolwiek by to nie brzmiało i wbrew temu, co stwierdził prowadzący, do kolorowych ne należał, ale był za to hipnotyzujący. A gdy znana z 8 sezonu You Can Dance tancerka chwyciła za wstążkę i wzięła ją w obroty niczym partnerkę do tańca, jej występ oczarował jeszcze bardziej. Sabina, finalistka III edycji Mam Talent zachwyciła mnie głosem i sceniczną energią (you go, gurl!). Szkoda tylko, że na repertuar, który przygotowała na Małą Czarną składały się przede wszystkim piosenki innych artystów, bo kawałek Same Direction, który nagrała z Matthew Clarckiem i wykonała podczas imprezy, pokazał, że dziewczyna nie ma się czego wstydzić. 

zdjęcie z profilu Sabiny na Facebooku
Co do czwartkowej stylizacji, przyznaję, że  mój wybór był dość szalony, ale usprawiedliwię się tematyką imprezy. Z okazji jubileuszu, tytułową małą czarną mieliśmy tym razem zamienić na jej złotą wersję. Sukienka, którą mam na sobie, to totalny vintage: należała do babci mojej koleżanki. Złota bransoletka, którą mam na ręku, to z kolei własność mojej babci. Reszta jest już moja. Torebka - Aldo, buty - Deichmann, kolczyki - I Am. 

O tym, jakie pokazy zobaczyć można było podczas X edycji Projektu Mała Czarna dowiecie się z II części mojej relacji, która opublikowana zostanie już jutro. 


zdjęcia: Marta Wydmuch

4 comments:

  1. Czemu zmienilas nazwę i gdzie ten zapowiadany nowy wygląd bloga? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cześć! Super, że pytasz, mam okazję się wytłumaczyć :)
      Nazwę chciałam zmienić już dawno, a to dlatego, że już od dłuższego czasu nie pasuje tematycznie do moich wpisów. Ideą Fashion from Art było przyglądanie się modzie obecnej w innych dziedzinach sztuki: na filmie, na obrazach czy w muzyce, a dokładniej w teledyskach muzycznych. Ale tę tematykę już dawno zostawiłam za sobą, a w powiązaniu z czymkolwiek innym, nawet jeśli też związanym ze sztuką, nazwa straciła sens.
      The Fashion Baroness pozwala mi na większą dowolność i ewentualne zmiany tematyczne, a także, ze względu na moje nazwisko, kojarzy się z samą autorką bloga, a przynajmniej taki był zamiar.
      Co do nowego wyglądu, jak na razie miałam na myśli jedynie zmianę koloru przewodniego, by tym bardziej zaakcentować zmiany na bogu. :)

      Delete
  2. Byłam, widziałam. Świetne pokazy, zdolni artyści. Moją uwagę przykuły zwłaszcza torebki MyBag, oraz kapelusze Impression ( zaznaczam, że babcią nie jestem). Myślę, Droga Elżbieto, że byłoby Ci bardzo do twarzy w takim kapeluszu, zwłaszcza do "babcinej" stylizacji jaką zaprezentowałaś.
    :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Torebki MyBag są boskie, czuję, że w którąś z nich niedługo się zaopatrzę! :) Ja do takiej stylizacji akurat żadnego bym nie dobrała, ale gusta są różne :)
      Dzięki za komentarz, zapraszam do przeczytania II części relacji z Małej Czarnej!
      Do zobaczenia na kolejnej edycji :)

      Delete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.