Dec 23, 2015

PRZEWODNIK PO BERLIŃSKICH JARMARKACH ŚWIĄTECZNYCH



W zeszłą sobotę zrobiłam z przyjaciółkami jednodniowy wypad do Berlina. Długo namawiałam je na tę wycieczkę i jej termin kilka razy był przekładany, ale udało się! Nasze cele? Podłapanie inspiracji, kupienie wyjątkowych prezentów, grzeszne obżarstwo (by obalić mit, że blogerki nie jedzą), napicie się glühwein, czyli grzanego wina, a przede wszystkim pełne oddanie się atmosferze i poczucie magii Świąt.

Do Berlina dotarłyśmy samochodem, ale zostawiłyśmy go na sprawdzonym parkingu, aby po samym centrum poruszać się pieszo lub metrem. Wsiadłyśmy więc do U-Bahn nr 2 i pierwszą stacją, na której wysiadłyśmy było Stadt Mitte. Wskoczyłyśmy na kawę do Starbucksa i skierowałyśmy się w stronę Weihnachtsmarktu na Potsdamer Platz. Mimo, że wiedziałyśmy, że te atrakcje czekają nas niemal na każdym z odwiedzonych kiermaszy, zachwycałyśmy się wyglądem i zapachem absolutnie wszystkich crepes z czekoladą, pastelowych donutów, owoców w smakowitych polewach czy innych pyszności. Skorzystałyśmy też z jednej z najbardziej kiczowatych i obciachowych, ale też najbardziej kultowych atrakcji, kochanych przez setki BFFs na świecie - budki fotograficznej. Już na Placu Poczdamskim miałyśmy okazję zobaczyć słynny model bożonarodzeniowej szopki - sporą drewnianą budowlę, w której pierwszy poziom jest miejscem na stoisko sprzedażowe, na kilku wyższych ustawione są świąteczne figurki, szczyt stanowi zdobny wiatrak. 


Teraz wiemy, że jarmark na placu Potsdamer był najmniej ciekawy ze wszystkich, które odwiedziłyśmy w ciągu całej wycieczki, ale i tak wspominamy go dobrze. Przynajmniej ja, bo już on pozwolił mi poczuć świąteczny klimat, który pozostał we mnie przez cały dzień. Po przejściu całego rzędu drewnianych domków oferujących najróżniejsze produkty spożywcze, gry i zabawy, napoje czy typowo świąteczne upominki, skierowałyśmy się w stronę Sony Center. Wewnątrz kompleksu przez kilka minut podziwiałyśmy świąteczny wystrój, a już chwilę później ruszyłyśmy ku Bramie Brandenburskiej. Po drodze przystanęłyśmy przy  wyjątkowym obiekcie - nietypowym Pomniku Pomordowanych Żydów Europy. Po zrobieniu kilku zdjęć przed Bramą, przeszłyśmy słynną ulicą Unter den Linden, by niedługo potem dotrzeć do kolejnego jarmarku z listy must-do - Gendarmenmarkt.




Gendarmenmarkt to zdecydowanie mój faworyt wśród berlińskich kiermaszy bożonarodzeniowych, a zarazem miejsce, w którym spędziłyśmy z moim #GirlsSquad w czasie naszej wycieczki najwięcej czasu. Szczególnie urzekły mnie zwieńczone złotymi gwiazdami białe namioty pokrywające stoiska sprzedażowe. To jedyny Weihnachtsmarkt, na którym udało nam się trafić na występ artystyczny - koncert damskiego chóru.




Kolejnym punktem na planie był jeden z najbardziej znanych placów w Berlinie - Alexanderplatz. Na nim także spędziłyśmy dość dużo czasu. Dopiero w tym miejscu usiadłyśmy, by napić się czegoś ciepłego z tradycyjnego kufla. Ciekawostka: na każdym z Weihnachtsmarktów napoje sprzedawane są za cenę o kilka euro wyższą niż ich cena rzeczywista. Dlaczego? Bo z góry wliczana jest kaucja za wyjątkowy kubek, w którym są podawane. Można go oddać i dostać zwrot pieniędzy lub zatrzymać go jako pamiątkę. Ja zachowałam sobie kufel z Alexanderplatz, ale moi znajomi przywieźli do Poznania takie upominki z każdego z siedmiu odwiedzonych przez siebie jarmarków. Bo warto wiedzieć, że poszczególne kiermasze mają swoje własne symbole, które zdobią m.in. właśnie kubki.




Kolejnym miejscem,do którego trafiłyśmy był Berliner Weihnachtszeit am Roten Rathaus, czyli bożonarodzeniowy kiermasz zlokalizowany na placu przed Czerwonym Ratuszem, tuż obok Alexanderplatz. Tak jak i rok temu, jedną z głównych atrakcji tego jarmarku jest diabelski młyn. Ostatnim miejscem, które odwiedziłyśmy w czasie naszego babskiego wypadu było Wintertraum am Alexa - położony za centrum handlowym Alexa Weihnachtsmarkt zaprojektowany na wzór wesołego miasteczka. Na mojej liście wartych do zobaczenia gwiazdkowych atrakcji Berlina było też kilka innych jarmarków: w pięknej dzielnicy Charlottenburg, który nazywany jest najbardziej romantycznym, w Spandau, Nostalgischer,  przy Kościele Pamięci Cesarza Wilhelma i ekologiczny na Sophienstraße, jednej z najstarszych ulic w stolicy Niemiec.  Zaliczyłyśmy więc pięć z dziesięciu Weihnachtsmarktów, które wynalazłam, ale to nic. W końcu mówi się, że jakość jest ważniejsza niż ilość!






MY OUTFIT:
COAT: Stradivarius | BLOUSE: bluzki i koszulki Bonprix | PANTS: spodnie Bonprix | BAG: Mohito | SHOES: Neścior | SCARF: Camaieu

4 comments:

  1. Rewelacyjny post - relacja. Widać ,że świetnie spędziłaś czas :-)

    ReplyDelete
  2. Świetny płaszcz.
    i love it :)
    Zapraszam do mnie na nowego bloga 😀

    ReplyDelete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.