Jan 4, 2016

WIEDEŃ - SYLWESTER W PUCHÓWCE


Tym razem, pożegnanie ubiegłego i przywitanie nowego spędziłam w puchówce. W czarnej grubej kurtce do połowy uda z wielkim kapturem. Ogólnie rzecz biorąc, zmuszona zostałam do założenia w dzień najważniejszej imprezy w roku najbrzydszego odzienia wierzchniego jakie znalazłam w szafie. Ale szpilek i wystrzałowej kiecki brakowało mi znacznie mniej niż sądziłam.

Bo 2016 rok powitałam w obcym mieście i w gronie najlepszych kumpelek. Ja i mój #GirlSquad (używałam tego hashtagu już dawno, ale dopiero kiedy przeczytałam, że jest już tak wkurzający, że powinno się zakazać jego używania, naprawdę go pokochałam. jeśli śledzicie mnie w social media, na pewno to zauważyliście. oj, niedobra!) spędziłyśmy Sylwestra w Wiedniu. Nasz szalony wypad do stolicy Austrii był tak intensywny, jak krótki, ale kiedy, jak nie w moim wieku, jest najlepszy czas na robienie takich rzeczy?


Więc pojechałyśmy do Wiednia, miasta, którego - o dziwo - cztery piąte naszej ekipy nigdy wcześniej nie odwiedziło. W tym ja. Ta piękna europejska stolica zachwyciła mnie i już w pierwszej godzinie pobytu powzięłam postanowienie, by jak najszybciej ponownie ją odwiedzić, być może jeszcze w 2016 r. 

Wyjazd na Sylwestra do Wiednia był świetnym pomysłem (mam nadzieję, że moje przyjaciółki mają podobne odczucia). Po pierwsze, cieszę się, że wreszcie dane mi było poznać choć część tego bajecznego miasta (słowo bajeczny nie jest tu przypadkowe, w dzieciństwie uwielbiałam oglądać bajkową wersję historii cesarzowej Sissi) i poczuć jego magiczny klimat. Po drugie, żegnanie mijającego roku w stolicy Austrii nieco rożni się obchodów sylwestrowych na ulicach innych dużych miast. W Wiedniu, jeśli nie spędza się na domówkach czy imprezach w lokalach, a na świeżym powietrzu w centrum, nie zostaje się w jednym miejscu. Nie ma jednego wielkiego widowiska na głównym rynku lub placu. Zamiast tego, co roku organizuje się  Silvesterpfad - tzw. ścieżkę sylwestrową.


Tym razem trasa miała trzynaście głównych punktów rozrzuconych nie tylko po ścisłym centrum miasta. Nie udało nam się odwiedzić wszystkich, ponieważ między nimi na każdym kroku zatrzymywały nas inne, mniejsze atrakcje, jak choćby stoiska z grzanym winem i ciepłymi przekąskami. Punktami, które udało nam się zaliczyć były m.in. Klassikmeile, czyli strefa klasyczna, sceny z graną na żywo lub przez DJ-ów muzyką heavymetalową, popową czy rockową, wielkie telebimy z transmisją na żywo z noworocznego pokazu Zemsty nietoperza w Wiedeńskiej Operze Narodowej, koncert muzyki folkowej,  kursy walca wiedeńskiego.

Po trzecie, kolejny raz sprawdziła się moja teoria, że jakikolwiek wyjazd gwarantuje spędzenie ważnych dni w roku w sposób satysfakcjonujący. Większość z nas czuje przecież presję, by urodziny czy właśnie Sylwester były wyjątkowe. Oczywiście nie każdy, ale ja często łapię się na tym, że w moim przypadku tak to właśnie jest. A podróż zawsze jest czymś niecodziennym i sama w sobie gwarantuje niezapomniane doznania. Dlatego właśnie 20-ste urodziny spędziłam w Nowym Jorku, a nowy rok witałam w Wiedniu. Polecam!

Na pięknych zdjęciach Hani Bąkowskiej zobaczcie, jak bawiłam się w ostatni dzień w roku i jak wyglądał sylwestrowy Wiedeń.


photos: Hania Bąkowska

4 comments:

  1. ja widzę, że impreza była przednia :)
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku :)

    ReplyDelete
  2. Świetny post! fajnie opisałaś tę wycieczkę!

    ReplyDelete

Tell me what you think. Can't wait to read your comment.